autor: Zbigniew Lisiecki

Cyfrowa identyfikacja użytkownika Internetu

Wniosek o utworzenie i oferowanie obywatelom przez państwo bezpłatnie godnej zaufania identyfikacji cyfrowej w sieci Internetowej


wersja 0.1      21.05.2019   (poprzednie wersje) 
  0.1,         21.05.2019  



Internet przyspieszył dramatyczne zmiany społeczne, jakie dokonują się, co szczególnie widoczne w rozwiniętych krajach, na naszych oczach.  (1) 
  Mamy tu do czynienie ze zmianami nie opisanymi dotychczas przez znaną, stworzoną przez Karola Darwina Teorię Ewolucji Gatunków. Poprawiona teoria ewolucji, którą nazwę tu EBS jest tematem osobnego opracowania. Tu zaznaczę tylko, że ewolucja przechodzi w rewolucję - zmiany stają się coraz szybsze.  

Można uzasadnić, że zmiany te następują, co prawda za naszym sprawstwem, lecz nie z naszego w pełni świadomego wyboru. Tym mniej podlegają one naszej świadomej kontroli.

Gatunek człowieka ukształtował się wśród hominidów żyjących w małych grupach zbieracko-myśliwskich. Tam, na sawannie utrwaliła się nasza psychika. Jak mogą istoty w nią wyposażone odnaleźć się w świecie współczesnego Internetu ? Odpowiedź brzmi - także w Internecie szukać będziemy małych grup ludzi, z którymi będziemy pragnęli komunikować się uwzględniwszy naszą pełną emocjonalność. Cóż kiedy obecne środowisko użytkowników Internetu jest od tego istotnie inne. Odrywa nas ono od naszej ludzkiej natury. Szczególnymi niebezpieczeństwami obciążona jest komunikacja jednokierunkowa, w której jako odbiorcy uczestniczą tysiące lub miliony osób, a co gorsza coraz silniej także automaty. Celowe propagowanie na masową skalę treści pod naciskiem spodziewanego materialnego zysku wydaje się być drogą w kierunku przepaści. Prowadzi ona bezpośrednio do degradacji języka i będzie nas ona tego języka w coraz większym stopniu pozbawiała  (2) 
  Warto zwrócić uwagę, że pozbawienie języka opisywane było już przez teoretyków socjalizmu pod terminem alienacji, choć nie do końca wyjaśniono wtedy jego przyczynę, upatrując ją bardziej w złej woli oraz chęci zysku kapitalistów. W efekcie ruchy socjalistyczne, a szczególnie komunistyczne same walnie się do pogłębienia tego zjawiska przyczyniły. Warto nie powtarzać podobnych błędów  

. Do czego prowadzi kontrolowana przez nielicznych propaganda wiemy z dramatycznych doświadczeń poprzedniego wieku - Ludzie zaczynają łączyć się wtedy w większe grupy narodowe, które realizują swój rzekomy interes poprzez dramatyczne agresje wobec innych grup, w których upatrują zagrożenie, lub przynajmniej konkurencję  (3) 
  Przypuścić można, że jest to także część naszej natury hominidów, lecz raczej ta, której nie chcielibyśmy dalej pogłębiać.  

. Dziś nie ulegamy już prostej propagandzie faszyzmu, ani komunizmu, ulegamy niemniej innym treściom produkowanym celowo i odbiegającym daleko od tego, co człowiek wiązać zwykł z pojęciem prawdy. Mówiąc lapidarnie jesteśmy coraz silniej na masową skalę okłamywani, a proceder ten wymknął się nasze kontroli.

Aby uzmysłowić sobie fakt, że znane nam, ludziom formy bytowania rozpadają się, a my ludzie ulegamy manipulacji, gdy w dobie Internetu pozbawieni jesteśmy cyfrowej identyfikacji, warto wyobrazić sobie, jak wyglądałby stan debaty politycznej w Polsce oraz związnych z nią napięć, gdyby każdy miał możliwość łatwego odfiltrowania wszelkich treści medialnych pod którymi nie podpisał się żaden żywy, odpowiadający za nie prawnie człowiek, obywatel tego państwa.

Aby uchwycić ponownie kontrolę nad tymi procesami rozsądne wydaje się przybliżenie komunikacji Internetowej do tego co znamy z sawanny - możliwie bezpośredniej komunikacji dwukierunkowej wyrażającej pełnię naszej uczuciowości w małej grupie ludzi.

Aby zaoferować i przywrócić takie formy konieczna jest pełna identyfikacja partnera w rozmowie. Dalsze uleganie komunikacji jednokierunkowej oraz anonimowe tworzenie treści automatycznie i pod naciskiem ekonomicznego zysku prowadzi do rozpadu ludzkiej kultury. W szczególności ekonomicznie motywowane zastępowanie żywych ludzi automatami, nawet jeśli wyda się być dla nas samych chwilowym zyskiem prowadzić może poprzez samą świadomość tego faktu do degradacji pojęć języka i rozpadu form komunikacji między żywymi ludźmi, jak to się już obecnie znanacza z podobnych przyczyn w wielkich skupiskach miejskich.

Instancją która jest w stanie zaoferować godną zaufania identyfikację cyfrową obywatela w sieci jest państwo. Jeśli tego nie uczyni identyfikacja tworzona będzie i tak, lecz z pominięciem wszelkich norm praworządności, przykładowo jak to ma obecnie miejsce przez rejestrację skrzynki mailowej  (4) 
  Wspomnę tu choćby o gwarantowanej przez państwo, a łamanej na masową skalę tajemnicy korespondencji oraz utarczkami wokół cenzury w niektórych serwisach społecznościowych, których nazw nie będę propagował.  



Patrząc praktycznie identyfikacja cyfrowa obywatela realizowana byłaby przez publicznie dostępny moduł oprogramowania komunikujący się z centralnymi bazami danych utrzymywanymi przez administrację państwową. Dany serwis internetowy oferujący swoje usługi ludziom - żywym obywatelom tego państwa wymagałby wejścia do niego za pośrednictwem takiego modułu, przy pomocy którego obywatel identyfikowałby się względem centralnych państwowych baz danych, a te z kolei potwiedzałyby wymagane elementy tej idenfykacji do serwisu. Przykładowo ktoś logujący się na forum internetowym musiałby udokumentować, że jest żywą osobą, obywatelem tego kraju, innym niż te, które się już na tym serwisie zarejestrowały oraz spełniającym inne wymagane przez serwis kryteria np. mieć więcej niż 18 lat. Podobnie ktoś przysyłający nam pocztę elektroniczną musiałby dowieść za pomocą postulowanego tu modułu, że jest żywą osobą, a nie automatem do rozsyłania spamu. Zależnie od sytuacji musiałby przekazać w razie potrzeby innym organom swoje imię i nazwisko oraz inne dane zezwalające na zidentyfikwanie go jako osobę prawną, wystarczające np. do oskarżenia go przed sądem o spowodowanie strat przysłanym przez niego wirusem, etc.

Z tych prostych przykładów widać jakie dramtyczne skutki niesie ze sobą identyfikacja cyfrowa w sieci dokonywana przez państwo. Znika spam, trolling, wirusy i okazuje się, że ludzie komunikują się w sieci z żywymi ludźmi, którzy ponoszą odpowiedzialność za swoje słowa. Z biegiem czasu uzyskalibyśmy bliskość z osobami uczestniczącymi w komunikacji zbliżoną do tej, którą znamy z rozmowy w małej grupie na sawannie. Ktoś nazwie to zapewne powrotem do raju.

Niemniej warto zrozumieć także olbrzymie wyzwanie, jakie stoi za tą propozycją. Pełna centralna identyfikacja umożliwia centralne, automatyczne sterowanie dostępem. Ktoś wspomniał w tym kontekście, że sam dostęp do Internetu nie powinien być uzależniony od wcześniejszego wylegitymowania się dowodem osobistym. Wydaje się to sprawą oczywistą, i prostą do uregulowania, bo przecież idenfyfikacja cyfrowa nie będzie obligatoryjna. Wymagać ją może dany serwis, podczas gdy inny takiego warunku stawiać nie musi. Niemniej konieczne wydają się tu prawne gwarancje, że serwisy niektórych usług podstawowych nie będą warunkować dostępu do nich przekazaniem danych osobowych, które nie są do danej usługi konieczne  (5) 
  Trudno przecież, żeby sprzedaż komuś bochenka chleba uzależniona była przedstawieniem dowodu osobistego. W przypadku alkoholu może wyglądać to już jednak zupełnie inaczej. O osobie stojącej beznadziejnie bez karty bankomatowej przed bramką zamykającą jej możliwość spełnienia fizjologicznej czynności wspomnę tylko na magrinesie, choć przykład ten bardziej abstrakcyjnie pojęty przestaje być śmieszny.  

.

Udział w debacie politycznej bez podawania imienia i nazwiska uważany był przez twórców niektórych postawowych serwisów wręcz za warunek demokracji, co silnie umotywowało upowszechnienie się w Internecie anonimizujących nicków. Dziś widzielibyśmy to nie tak jednoznacznie. Zaznaczmy, że cyfrowa identyfikacja nie musi wcale oznaczać ujawnienia imienia i nazwiska. Dla niektórych forów wystarczałaby identyfikacja uczestnika jako żywej osoby nie zarejstrowanej już na tym serwisie pod innym nickiem wcześniej, dla innych z kolei ważna byłaby identyfikacja uczestnika jako obywatela naszego państwa, etc. Jakie dane identyfikacyjne będą do jakich celów konieczne powinno pozostać elastyczne. W tym tekście postulowana jest wyłącznie sama możliwość takiej identyfikacji oferowana przez administację państwa. Konieczne będzie określenie, gdzie i jakich jej elementów stosować nie należy, a gdzie wręcz nie wolno.

Można łatwo wyobrazić sobie, że identyfikacja taka następować będzie z prozaicznych powodów efektywności nie jak obecnie hasłami, lecz coraz częściej danymi biometrycznymi uzupełnionymi logiką poruszania się - ktoś płacący za żywność w sklepie za rogiem oraz lecący jednocześnie samolotem do innego miasta nie może być przecież zidentyfikowany jako ta sama osoba. Pełne dane identyfikacyjne muszą podlegać dlatego odpowiedniej ochronie. Wiemy jednak z doświadczeń historycznych, co potrafi czynić zbrodnicze państwo z centralnie zebranymi danymi o swoich obywatelach. Wymagane tu zabezpieczenia zrealizujemy tylko jako efekt długiej debaty, ostrożności przy wprowadzaniu nowego prawa oraz bolesnych nieraz doświadczeń. Niemiej prędzej czy później cyfrowa identyfikacja zastąpi dowód osobisty oraz paszport, czy PESEL. Już dziś zastąpił go w transakcjach bankowych telefon komórkowy, na którym potwierdzamy transakcję.

Zważywszy koszty tego wysiłku przypuścić można, że zrekompensują one jak zwykle, w takich przypadkach zyski. Równowaga zysków i strat jest przecież cechą nas samych. Niemniej rzeczywisty zysk dokona się na innym poziomie i polegać będzie na peóbie odzyskania choć częściowej kontroli nad tym, co dzieje się z nami, jako wyposażonymi w psychikę hominidów ludźmi w sytuacji nowych technologii informacji.



PS. Zaprezentowany postulat wymaga głębszej dyskusji. Wiele spraw przedstawiłem w uproszczony sposób, lub wyraziłem przez nieliczne i schematycznie podane przykłady. Uczyniłem tak, żeby nie przesłonić głównej ideii unoszącej się ponad szczegóły realizacji oraz ponad nieznaną i tak w pełni przyszłość.

Prawa autorskie © 2019  Z.Lisiecki