Rurka hydrauliczna


autor: Zbigniew Lisiecki, 08.02.2010


Woda pojawiła się na podłodze łazienki jak się wydawało bez powodu. Czyżby ktoś tak gwałtownie rozpryskał ją myjąc się w umywalce. Oczywiście zaczęliśmy podejrzewać siebie nawzajem. Woda wytarta z posadzki pojawiała się na niej ponownie w nieregularnych odstępach czasu. Dopiero po dwóch miesiącach zauważyliśmy, że pojawia się ona po pracy stojącej w drugim końcu łazienki pralki. Cześć środkowa podłogi pozostawała jednak sucha ! Po następnym miesiącu wiedzieliśmy już, że woda wycieka szczeliną między ścianą a posadzką. W jaki sposób przepływała od spustu wody z pralki ? Rura ściekowa musiała nawalić. Nikomu nie chciało się jednak zrywać kafelków, więc tolerowaliśmy ten stan jakiś czas wycierając wodę ścierką. Wody jednak przybywało. Zawezwany i umówiony hydraulik nie zjawił się. Trzeba było poszukać innego. W końcu z dwu i pół godzinnym opóźnieniem dotarł do nas młody, jak się wydawało chłopak i przedstawił się jako hydraulik. Decyzja o kuciu glazury już zapadła. Teraz chodziło o to, żeby uszkodzić jak najmniejszą ilość płytek. Po wyjęciu trzech i podłączeniu pralki woda trysnęła prawie fontanną. Gdy spojrzeliśmy na jeszcze niedawno pod kafelkami schowaną rurkę ujrzeliśmy trzy nawiercone w niej otworki.



- Ktoś musiał tu coś wiercić.
- Przecież widzi Pan, że kafelek był nienaruszony, więc jak mógł tego dokonać ?
- W takim razie wiercił przed położeniem płytek.
- Cała łazienka była robiona kilka lat temu na nowo. Nowe były rury i glazura.
- Lecz w sklepie nie sprzedają takich rurek. Ktoś musiał ją nawiercić !
- To mógł zrobić ktoś tylko przy remoncie.
- Sugeruje Pan, że hydraulik sam nawiercił dziurki, żeby popsuć swoją robotę ?
- Nie ma innego wytłumaczenia
- Więc po co miałby to czynić ?
  Poza tym nie rozumiem dlaczego położył tę rurkę poziomo skoro
  do najbliższego odpływu bliżej i łatwiej było puścić ją w pionie.
- Widocznie chciał, żeby woda zaczęła ciec po jakimś czasie.

- Niech pan spojrzy ! Ta rurka idzie poziomo właśnie w tym celu, żeby
  wyciekająca z niej woda nie spływała pionowo w dół lecz rozchodziła się
  po na całej długości ściany, tak aby nie można było znaleźć miejsca
  upływu.

- To jest jakaś teoria spiskowa. Czy myśli Pan, że hydraulik chciał
  się na panu za coś zemścić ? Może dostał zbyt niską zapłatę ?
- Nie, prawie nie znaliśmy się.
- Wobec tego nie miał powodu.
- Miał. Mógł np. starać się zapewnić sobie pracę, po kilku latach, gdy
  zalepienie dziurek w rurce wypłucze się.


Z wyciągniętą rurką udałem się do Jacka.
- Spójrz co oni mi zrobili ?
- Co ?
- No, nie widzisz ? Nawiercili otworki w rurce, tak aby po kilku latach
  zaczęła cieknąć z nich woda.
- To jest spiskowa teoria dziejów.
- Spójrz na szczęście zachowało się jeszcze kilka starych faktur
  i najprawdopodobniej mogę dojść kto to zrobił.
- Czy nie masz lepszego zajęcia ?
- Ale przecież on może postępować tak samo z innymi klientami !
- Od  ścigania przestępców są organy ścigania, a nie ty.
- Przecież organa nic o tym nie wiedzą, dopóki tego nie doniosę.
- I co myślisz, że pójdziesz z rurką na komisariat ?
  Poradzą Ci, żebyś puknął się w czoło i nie przychodził z takimi
  drobiazgami.
- Więc sam go odnajdę i napiszę o nim.
- Gdzie chcesz napisać ?
  Och, jak ja lubię takich ludzi, którzy nie byli wtedy w domu,
  sami nic nie zrobili, a teraz czepiają się, że ktoś coś nie tak
  zrobił.
- Ale przecież widzisz ! Spójrz na rurkę !
- No, dobrze, może chciał dodatkowo zarobić, ale to jeszcze nie
  powód, żeby zajmować się ściganiem ludzi. Ty wiesz jakie ciężkie
  wtedy były czasy. Możesz być wdzięczny, że w ogóle zrobili ci
  tę łazienkę. Inni nawet takiej nie mają.
- Ale z dziurawą rurką nie da się jej używać !
- Rurkę wymieniłeś. Więc co, chcesz teraz dochodzić przeszłości ?
- Skąd wiesz, że przeszłości. Przecież on może postępować tak samo dziś !
- A jakie masz dowody ?
  Och, jak ja lubię takich ludzi, którzy mają taki jad nienawiści do
  innych, nie potrafią nikomu darować.
- Czy ja mówiłem o jakimś jadzie ?
- Ale to z Ciebie wychodzi ! Taki zły stosunek do ludzi.
  A nie pomyślałeś, że on Ciebie tak na prawdę mógł ratować przed większym
  nieszczęściem. Że gdyby on nie zrobił tych otworków to ktoś inny mógłby
  zrobić jeszcze większe otwory. Jak byś wtedy wyszedł ?
- To jest drwina z logiki ! Jakie większe otwory ?
- No, ktoś mógł zrobić większe. Albo mógł był Cię pobić.
  Ty wiesz jakie wtedy były czasy ?
- No tak były ciężkie, ale ...
- Ale co ? Takim jak Ty to od razu zachciewa się wszystkiego na raz.
- Ależ ja chcę tylko działającej rurki.
- I chcesz grzebać w przeszłości, w starych rachunkach.
  Mama większość z nich spaliła.
- Ale rachunki za łazienkę zachowały się.
- A należałoby i te spalić znając Twoje zapędy.
  Przecież jesteś informatykiem. Czy nie możesz zająć się budowaniem
  lepszej przyszłości zamiast wiecznie skarżyć się na przeszłość ?


Poszedłem do Krzyśka.
- Już słyszałem ! Dla ciebie to tylko ci Żydzi - wodę ci zatruwają
  w łazience, co ?
- Krzysiek, przecież ty także korzystasz czasami z naszej pralki.
  A poza tym, czego już zupełnie nie rozumiem przecież mieszkasz pod
  nami, więc ta woda wsiąkała do ciebie.
- Mnie to nie szkodzi !
- Jak to nie szkodzi ? Spójrz tu ...
  I tu - przecież masz grzyb !
- Za grzyb zapłaci ubezpieczenie
- Ale po co mamy płacić składki na ubezpieczenie skoro ...
- Ty masz chyba jakąś spiskową teorię dziejów !
- Co Ty opowiadasz ? Słuchaj jeśli chcesz żyć z ubezpieczenia to nie
  naszym kosztem, dobrze ?
  Przecież mówiłeś. że ten grzyb jest z zewnątrz i nie da się z nim nic zrobić.
- Bo chciałem Cię oszczędzić.
- Jak to oszczędzić ?
- No nie rozumiesz ?
- Nie, nie rozumiem !
- Gdyby wyszło na jaw, że wilgoć jest od Ciebie firma ubezpieczeniowa
  zmusiłaby Cię do remontu łazienki, a tak żyłeś spokojnie.
- Ale oni Tobie płacili !
- I co Ci do tego ? Szkodzi Ci to ?


Poszedłem do Mariana i Zosi.
- Już wiemy, masz dziurawe rury.
  Tą telewizję powinni w ogóle wyłączyć. Co chwila jakieś afery,
  jakiś sabotaż. Żyć nie można spokojnie w tym kraju.
- Ja też tak myślę.
- Ty to jesteś jakiś radykał. Wszystko byś powyłączał. Nawet ludziom prąd.
- A co z prądem.
- No, była komisja od nich, wiesz.
- I co ?
- Nic nie znaleźli.


- Jacku, wytłumacz mi dlaczego taki polski hydraulik robi na Zachodzie karierę 
  solidną pracą, a tu w Polsce takie sprawy ...
- Bo tam inaczej płacą.
- Ale ja chętnie zapłaciłbym zachodnią stawkę, żeby nie skuwać tych kafelków.
- Byś, byś, ale nie zapłaciłeś !
  No i co doszedłeś kto remontował łazienkę ?
- Tak, to była firma X X.
- Ach firma, czyli po 89 r tak ? Komuna padła, ale fachowcy zostali.

- Jacku, ale ja chciałbym to zrozumieć.
  Co miałeś na myśli mówiąc, że ktoś mógłby zrobić większą dziurę ?
- Spójrz np. na Sąd Administracyjny - on nie może rozstrzygać merytoryczne.
  Jeśli się poskarżysz na decyzję jakiejś administracji to Sąd Administracyjny
  wskaże błąd formalny i zwróci sprawę do ponownego rozstrzygnięcia i
  administracja będzie mogła powtórzyć błędną decyzję inaczej ją formułując,
  a ty się możesz ponownie poskarżyć. Sąd nigdy nie rozstrzygnie, że masz po prostu rację !
- Ok, to jedna dziura, a są inne ?
- O, całe mnóstwo. Spójrz na system podatkowy. Tam jest mnóstwo takich rurek,
  z których "wycieka". A co "cieknie" z telewizji !
- I jeszcze nie wymienili ?
- No, nie.




Uwaga: Wydarzenie z rurką, jak i pierwszy dialog są autentyczne. Pozostałe cztery dialogi są fikcją literacką. Tekst dedykuję Zbyszkowi S.



Prawa autorskie © 2017  Z.Lisiecki