Символ веры
нет перeвода

aвтор: Zbigniew Lisiecki,     вeрсия 2.0         (предыдущие версии) 
  wiara0.1,         01.01.2004
wiara0.3,         04.04.2004
wiara0.4,         05.05.2005
wiara0.5,         07.05.2007
wiara0.6,         07.05.2007
wiara0.7,         07.05.2007
wiara0.8,         03.12.2008
wiara0.9,         03.05.2009
wiara1.0,         21.06.2009
wiara1.1,         09.09.2009
wiara1.2,         30.06.2015
wiara2.0,         03.08.2016
 

po polskupo polsku english english deutsch deutsch pa russkij по руccкий translate by google translate
1
S: Tato, wiesz, mój kolega w klasie mówi, że należy wierzyć w Boga.
I mama też tak mówi. I babcia ! A Ty ? Ty wierzysz ?
T: A co to znaczy w coś wierzyć ?
S: No to znaczy chodzić do kościoła ...
T: Nie !
W coś wierzyć to znaczy być o tym przekonanym.
S: No a Ty jesteś przekonany ?
T: A muszę ?
S: No chyba tak, bo inaczej to znaczy że się jest ...
T: Że się jest jakim ?
S: No nie wiem, oni wszyscy tak mówią.
T: A Ty jak musisz być o czymć przekonany, a nie jesteś, to co robisz ?
S: No to mówię, że nie jestem.
T: Nawet jak jest taki obowiązek, że należy być przekonanym ?
S: No tato, co Ty, przecież nie może być obowiązku bycia o czymś przekonanym.
T: Nawet jeśli mieliby Cię za to pobić, że nie jesteś przekonany ?
S: Ale przecież nikt mnie nie pobije.
T: To nie takie proste. Dawniej wielu ludzi przekonało się, bo inaczej chcieli ich zamordować.
S: Ale mnie nikt nie zamorduje.
T: To dobrze, ale może przestać Cię kochać, albo przestać się z Tobą bawić,
albo zaczną po prostu uważać Twoją postawę za niemoralną.
I co wtedy zrobisz ? Staniesz się przekonany ?
S: Jak to przekonany ? Przecież nie można być o czymś przekonanym, jeśli się nie jest przekonanym !
T: Można Stasiu !
Trzeba mieć tylko pozarozsądkowe motywy i wtedy można.
-------------------
2
S: Ale mama mówi, że skoro tak dużo ludzi oddało życie za wiarę to chyba musi być w tym prawda.
T: Za wiarę, że Stalin jest wybawicielem ludzkości oddało życie jeszcze więcej ludzi, więc z tego punktu widzenia to chyba to drugie przekonanie byłoby ważniejsze.
S: I oni wierzyli ?
T: Najszczerzej !
Nawet jak wiedzieli, że tak nie jest to też wierzyli, że jest !
S: No ale w przypadku Stalina to oni byli głupi.
T: Nie Stasiu, nie byli głupi.
Po prostu człowiek przywykł do tego, żeby żyć na sawannie w grupie 30-to osobowej i bezwzględnie wierzyć w to, co mówi przywódca stada.
S: Ale Stalin był złym przywódcą.
T: No ale nim był i wtedy ludzie wierzyli w to co mówi, czyli w to, że jest dobrym przywódcą - najlepszym !
S: No ale chyba musi być jakiś przywódca.
T: Skora tak uważasz to znaczy, że też masz taką potrzebę posłuszeństwa wobec kogoś mądrzejszego.
Ale wdzisz Stasiu, w międzyczasie świat stał się bardzo skomplikowany i teraz obraz tego świata nie mieści się po prostu żadnemu przywódcy do jego głowy !
I wtedy on nie może być mądrzejszy. Nie daje rady.
S: No dobrze, to trzeba, żeby wszyscy byli przywódcami i raz będziemy się słuchać tego, a raz innego, zależnie od sytuacji.
T: To się teraz nazywa demokracja. Ale kłopot w tym, że my tego jednego przywódcę bardzo potrzebujemy, bo bez wiary w niego jesteśmy na lodzie. Nie wiemy co ze sobą począć, nikt nie chce odpowiadać za to co się dzieje, szukamy go i możemy go sobie nawet wymyśleć !
-------------------
3
S: Ale tego Pana Boga to wymyślono ?
T: Z początku nie. Najpierw Bóg był żywym człowiekiem, nazywał się faraon. Możliwe, że jeszcze wtedy duża część obrazu świata mieściła się w jego głowie. Ale im później tym było gorzej. Im mniej ci przywódcy pojmowali o co chodzi, tym bardziej starali się ratować sytuację przez przywoływanie podwładnych do porządku.
S: I oni ich bili ?
T: Nie tylko, czasami nawet mordowali.
S: To oni się nazywali tyrani ?
T: Tak
S: A teraz ?
T: Teraz przywodcy może niejedno rozumieją, ale zupełnie nie potrafią za to odpowiadać, bo kompletenie utracili kontrolę.
S: I jak oni się teraz nazywają ?
T: No to chyba są złodzieje, skoro ...
S: A oni kradną ? Dlaczego ?
T: Bo starają się odzyskać kontrolę zabierając rzeczy innym i przenosząc pod swój bezpośredni nadzór.
S: No to może to dobrze z tym Panem Bogiem ?
T: Tam też kradną, tylko nie pieniądze a słowa
S: Jak to słowa ?
T: No, pojęcia !
Kradną np. uwielbienie, bo myślą, że przez to jest lepiej.
-------------------
4
S: Ahaa ...
No, ale mama mówi, że Jezus istniał na prawdę !
T: Wspomina o nim kilka źródeł, więc zapewne istniał i został zamordowany.
S: On umarł za ludzkość ! To było największe cierpienie ...
T: No Stasiu, pamiętasz jak Ci mówiłem o Powstaniu.
Nie licytujmy się w cierpieniu, bo wyznawcy Jezusa nie najlepiej na tym wyjdą.
-------------------
5
S: A mama mówi, że on umarł za ludzkość i przyjdzie potem, żeby ocucić tych, co umarli i to będzie koniec świata.
T: Stasiu, koniec świata już był, wielokrotnie.
Chrześcjanie go przegapli i dlatego nadal czekają.
S: A gdzie był ?
T: No tu był jeden w Warszawie siedemdziesiąt lat temu.
Ale ogólnie to było ich więcej tylko je się ukrywa.
S: Jak to ukrywa ?
T: No na przykład Turcy ukrywają jeden !
S: A po co ?
T: Ze strachu !
S: Ale jak ukrywają ? Z jakiego strachu ?
T: No nie wolno o tym mówić.
Boja się na przykład, że im się państwo rozpadnie.
-------------------
6
S: No dobrze, ale w przypadku Jezusa to chyba nie ma się czego bać !
T: Bać ?
Ci chrześcijanie nie potrafią nawet umrzeć tak na prawdę.
Niby umierają, a potem ma przyjść ktoś i to odwołać !
To chyba trochę niepoważne, takie umieranie, nie uważasz ?
S: No ale byłoby fajnie sobie potem jeszcze raz żyć.
T: Fajnie ?
To chyba dość nudne powtarzać to wszystko jeszcze raz. Po co ?
S: No bo ludzie tak chcą.
T: To błąd propagandowy.
Pamiętasz tego starszego Pana w domu starców. On mówił, że już chce umrzeć, bo już wszystko przeżył, co miał przeżyć i już nie ma sił ani ochoty tego powtarzać.
Kto, Stasiu sprawiedliwie przeżył to po co ma powtarzać - i to w nieskończoność ?
S: No tak, to prawda. ...
To po co oni powtarzają o tym życiu wiecznym ?
T: Żeby ludźmi lepiej przywodzić trzeba im coś obiecać.
A to jest taka dobra obiecanka, bo nie da się sprawdzić, zupełnie jak tymi duchami, których nie ma, a są.
Poza tym trochę odziedziczyli ten pomysł po Egipcjanach, którzy nie mogli przeboleć, jak jeden ich przywódca, chyba Menem został zabity i chcieli, że ożył.
-------------------
7
S: Ale tato, "życie wieczne, amen !", wiesz !
T: No tak, czczą co wieczor imię Amen-hotepa Wielkiego nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Wiesz po powiedział pewien poeta niemiecki ?
S: Co ?
T: Powiedział, chyba w takiej książce "Faust", już nie pamiętam:

"Wydawało mu się, że porusza światem ! A to nim poruszano."
S: Jak to "nim poruszano" ?
T: No wiesz Stasiu, tak prawdę mówiąc to to całe chrześcijańskie życie po śmierci, to, że po śmierci będzie sąd i czyny człowieka zostaną osądzone, to, że człowiek ma uczucia w swoim sercu - to wszytko wymyślili nie chrześcijanie.
S: A kto ? Żydzi ?
T: Nie, Egipcjanie !
Sam pomysł na jedynego Boga pochodzi od pewnego faraona.
Przedtem było wielu Bogów, każdy naród miał swojego Boga i dlatego Żydzi nakazali sobie czcić tylko tego swojego - "Jahwe", a nie innych nacji, a teraz Chrześcijanie nie chcą się w ogóle przyznać, że istnieją inni Bogowie, choć mają zapisane, że tych innych mają nie czcić !
S: Czyli innych mamy nie czcić, a oni w ogóle nie istnieją ?
T: Dokładnie tak !
S: ..............
To po co pisać, żeby tych innych nie czcić, skoro ich nie ma ?
T: Na wszelki wypadek !
S: No ale jak to jest, że "nim poruszano" ?
T: Fizycy mówią, że to jest taka "względność ruchu".
S: Jak to względność ?
T: No, bo są tacy ludzie, których decyzje wpływają na losy milionów.
S: No i co ?
T: A pod wględem pomysłu to oni sami są popychlem tych milionów.
-------------------
8
S: Ale Tato, mama mówi, że Jezus to umarł za odpuszczenie grzechów.
T: Chcesz powiedzieć, że nawet jeśli ten pomysł z życiem wiecznym to nie jego, a cierpień też było wiele jeszcze straszniejszych to przynajmniej nas zwolnią z grzechów, tak ?
No to posłuchaj ! Jeździłeś na gapę ?
S: No raz, ale ...
T: I było ci potem wstyd ?
S: Trochę tak, ale ja musiałem, bo ....
T: Dobrze, dobrze. Ale co to jest grzech ?
Było ci wstyd, bo masz sumienie i miałeś poczucie winy, czy tak ?.
Grzech to jest to Twoje słuszne poczucie winy. Pewien ciężar, który człowiek w sobie nosi, czy tak ?
S: No tak.
T: I ulżyło ci jak się dowiedziałeś, że Jezus dał się zamordować ?
S: Jak to ulżyło ?
Ale tato, może ten Jezus zrobi tak, że nie trzeba będzie jeździć na gapę i wtedy nikt już nie będzie miał winy ani grzechu. Może to o to chodzi ?
T: Ale człowiek potrzebuje poczucia winy do normalnego życia.
Ludzie którzy chcieli, żeby się jej całkowicie pozbyć nie wiedzieli o czym mówią.
S: Jak to potrzebuje ? Do czego ?
T: Poczucie winy to jest taka instancja kontrolna dla psychiki, podobnie jak uczucie bólu dla ciała. Gdybyś przestał odczuwać ból to mogłoby stać ci się coś niedobrego i byś się o tym nie dowiedział, nie mógł byś zareagować, się poprawić.
S: No to ten Jezus był niemądry ?
T: Nie, raczej wygląda na to, że był niegłupi. I chyba potrafił prawidłowo ocenić potrzeby społeczeństwa, w którym żył.
S: No to po co mówił, żeby ludzie nie mieli grzechów ?
T: Trudno było w tamtych czasach odróżnić poczucie winy spowodowane własnym przewinieniem od poczucie upodlenia, jakiemu Żydzi podlegali pod rzymską okupacją. Jedno i drugie pozbawia moralności i może o to chodziło.
Dziś przecież też to czasmi trudno odróżnić !
S: A ludzie byli upodleni ? Jak ?
T: Standardowo odbierano ludziom godność wraz z odebraniem wolności, trochę podobnie jak dziś. Tylko wtedy całe rzesze ludzi były niewolnikami, a to odbiera każdemu jego godność.
Takie były wtedy zwyczaje, nie tylko z powodu Rzymu, choć możliwe, że głównie z powodu Rzymu.
Ludzie nosili w sobie poczucie winy, bo byli szantażowani.
S: Jak szantażowani ?
T: To trochę podobnie jak dziś. Dziś też można wymusić lękiem przed śmiercią robienie czegoś, czego człowiek nie chce, i nosi w sobie potem poczucie winy, że to zrobił, czyli ma grzech.
-------------------
9
S: A mama mi mówiła, że Jesus po to się narodził, żeby odkupić grzechy.
T: Grzechy należały dawniej do tej samej kategorii, co przedmioty. Tak rozwijał się ludzki system pojęciowy. I potem ktoś powiedział, że grzechy można odkupić, ale chyba miał coś innego na myśli niż to, co potem z tym pojęciem zrobiono. Taki prawdziwy rozwój handlu nastąpił dopiero przed Lutrem, już ci kiedyś o tym odpowiadałem.
W każdym razie gdyby ktoś pytał, lub proponował odkupienie - moje grzechy nie są na sprzedaż. To jest własność prywatna i ja jej potrzebuję do czysto osobistych celów.
-------------------
10
S: Ale mama mówi, że Jezus przezwyciężył śmierć.
T: Też sobie zadrwił ? Umarł, a potem to odwołał ?
Nie, ja myślę, że on umarł całkiem serio i to na amen - bezpowrotnie !
S: No to jak przezwyciężył śmierć ?
T: Przezwyciężył lęk przed śmiercią ! No może nie w każdym momencie, bo to dość naturalne, żeby się bać śmierci. A podobno lęk przed śmiercią to źródło - korzeń wszyskich lęków. Więc jeśli przełamał lęk przed śmiercią to rozwiązał każdy inny lęk.
S: Czyli pokazał ludzkości, że jest możliwe, żeby się zupelnie nie bać, tak ?
T: No chyba nie on jeden.
Ale nie wracajmy już do tego Powstania, do Wojny bo to są poważne sprawy i nie można mówić o nich w taki sposób. Ludzie wielokrotnie, jeśli nie milionami oddawali życie za innych, a czasami nawet za nic, albo ...
Ale ...
-------------------
11
S: No to po co Jezus przezwyciężał śmierć ?
Kościół mówi, że on przezwyciężył samą śmierć, a nie tylko lęk.
T: Stasiu, dawniejszy system pojęć był prostrzy. Nie było psychologi, takiej literatury, nie było pojęć do odróżnienie tego, czy ktoś przezwyciężył śmierć, czy lęk przed śmiercią. Nawet dziś wielu ludzi to identyfikuje - po prostu tak mówią.
To trochę podobnie jak z tą miłością. Dziś mamy dziesiątki słów i pojęć, dawniej jedno. Powiedz katolikowi, że ma kochać osobę tej samej płci to zdębieje. Oni trochę utknęli w tych prostrzych formach językowych, wiele rozumieją tylko przez przenośnie lub analogie, a dokładniej nie potrafią nazwać rzeczy po imieniu.
W ogóle jak kiedyś zainteresujesz się archeologią to idź na mszę, posłuchaj i odczujesz i zrozumiesz jak to kiedyś mogło być w Egipcie i jakie to były symboliczne, przenośne, mętne pojęcia, a wielkie uczucia.
S: A dziś też tak jest na mszy ?
T: No jak kto tego tak nie odczuwa to mówi, że to jest pompatyczne.
S: No a z tą miłością bliźniego ?
T: Dziś mówi się na to czasami: szanuj godność drugiego człowieka.
-------------------
12
S: No dobrze, ale powiedz mi jeszcze raz po co ten Jezus umarł.
T: Kraj był okupowany przez Rzymian, system społeczny przez nich gwałcony, psychika mieszkańców była degradowana. To podobnie jak za komuny, wiesz.
S: No i co ?
T: Ludzie szukali kogoś, kto ich z tego wybawi.
Muszę Ci wspomnieć, że zbrodnicza władza była czymś naturalnym, niewolnictwo było naturalne. Nie było takich dobrych pojęć jak dziś, żeby ocenić władzę Rzymian, ale ludzie widzieli, że z ich "duszą" nie idzie w dobrym kierunku.
Społeczeństwo było gwałcone przy pomocy lęku przed przemocą wojskową, więc powstał pomysł - dziś powiedzieliby niektórzy - odnowy moralnej. A konkretnie dość odważnego i radykalnego rozwiązania - przełamania samego lęku przed śmiercią.
S: I to się udało ?
T: Myślę, że Jezus musiał raczej odczuwać fiasko, jak zobaczył, że nawet tak heroicznym przykładem nie spowodował jeszcze, że inni ten lęk przełamali. Później to było trochę inaczej.
S: Jak inaczej ?
T: Ci, co przełamali to były zawsze wyjątki.
Kościół wspomina o takich, co się dali zamęczyć.
S: I co ?
T: No w sumie to chyba był nie całkiem dopracowany pomysł. Nie docenili potęgi zbrodni i złodziejstwa Rzymian.
S: I co się stało ?
T: Rzymianom spodobał się ten pomysł lekceważenia lęku przed śmiercią. Sami już się tym jakiś czas zabawiali na różnych arenach. A skoro wyznawcy Jezusa wspierani ideowo rzekomym przliczeniem zasług "po śmierci" zupełnie się jej nie bali to Rzymianie zapragnęli mieć takich właśnie żołnierzy (i obywateli) i ustanowili religię Jezusa jako dominującą, a na tronie jako zarządzający tym system miał siedzieć Rzymianin - i tak też się stało.
S: Czyli oni ukradli religię Żydom ?
T: Przynajmniej były na ten temat poważne kłótnie.
-------------------
13
S: Aha ...
No ale mama mówi, że Europa to ma chrześcijańskie korzenie.
T: Tak to prawda. Ona się nawet tego nie wstydzi !
A pamiętasz jak ci mówiła, że masz się wstydzić bycia nagim, gdy się przebierasz ?
S: Tak. Ale dlaczego chrześcijanie mieliby wstydzić się tego, że Europa ma chrześcijańskie korzenie ?
T: A co zrobili z innymi korzeniami, że ich nie ma ?
S: .........
T: Ten system Europa dziedziczy po rzymskiej zbrodni i jest przesiąkniety mordami, przemocą, uzurpacją, złodziejstwem i rzymską pychą wobec innych tak bardzo jak bardzo trudno jest im te "korzenie" rozpoznać. Oni uważają to po prostu za naturalne.
S: Oni, czy my ?
T: Stasiu, zadajesz takie mądre pytania, że teraz już musimy iść spać.
-------------------
14
S: Ale powiedz mi jeszcze jedno: Bo mama mówi, że Bog dał ludziom dziesięcioro przykazań i ...
T: A skąd Bóg je wziął ?
S: Jak to skąd ?
T: No czy sam je wymyślił, czy ...
S: Chyba sam wymyślił !
T: Nie całkiem. Bóg je podpatrzył gdzie indziej, to był taki, jak się dziś mówi - plagiat.
Są na przykład tacy piosenkarze, którzy nucą jakąś nową melodię, a potem się okazuje, że kilka tygodni wcześniej słuchali takiej grupy, która to samo grała. O dowód potem trudno w sądzie, bo chodzi o tantiemy.
S: No a gdzie Bóg podsłuchał dziesięcioro przykazań ?
T: Wiesz, w Egipcie kwitła wtedy wysoka kultura, a Żydzi to byli nomadzi - takie dzikie plemiona, które przyszły nie wiadomo skąd, chyba z pustyni. Zdarzało się też tak, że jakiś Izraelita mógł zakochać się w Egipcjance, a jeśli ona w nim także to ...
S: To co ?
T: To był klops !
S: Jak to klops ?
T: No mogło być też tak, że jakieś porzucone dziecko Izraelitów przyjęli do swojego domu Egipcjanie ...
S: I wychowali na Egicjanina ...
T: Nie całkiem. Skoro on sobie później przypomniał, że pochodził z plemienia Judy to znaczy, że egipscy rodzice tego przed nim nie ukrywali.
S: I co ?
T: I zaczął rozumieć, że Izraelici nie czują się najlepiej prowadząc tryb osiadły. Tym bardziej, że musieli się słuchać egipskich zarządców. A każdy człowiek pragnie wolności, nawet jeśli nie wie co to jest !
S: Jak to nie wie, co to jest ?
T: To trochę, jak ten Pan, który nie wiedział, że mówi prozą. Po prostu do wolności potrzebne są pojęcia, takie różne słowa. A jak ich brak to człowiek się pałęta.
S: No ale jak to było z tym Panem, który wychował się u egipskich rodziców ?
T: A, ... któregoś dnia Izraelici doszli do wniosku, że mają dość takich zarządców, bo sami już zobaczyli i też tak potrafią i ...
S: I co ?
T: Zrobili jatkę i uciekli. Nawet ich policja faraona za to ścigała.
S: I co ?
T: Uciekli gdzieś po bagnach w pustynię i trudno ich było złapać. Poza tym jaki sens łapać, skoro uciekli tak daleko, że już nie dają złego przykładu ?
S: Jakiego złego przykładu ?
T: No mordowania innych, szczególnie zarządców których musieli się wcześniej słuchać.
S: I co się z nimi stało ?
T: Uciekli przez bagna.
S: A mama mowi, że morze się wtedy rozstąpiło.
T: Może i tak !
A czy to morze miało głębokość trzech centymetrów to teraz nikt nie sprawdzi. Mogło się takie morze też pod naporem cięższej jazdy egipskiej znowu zstąpić i nikt nie chciał ich już ścigać po bagnach.
S: I co się z nimi stało ?
T: Nic, dokładnie nie wiadomo. Poszli skąd przyszli.
S: Ale chyba im się udalo ?
T: Po pustyni, bez wody dla owiec to może i gorzej niż kara, jaką daliby im Egipcjanie. Podobno łazili tak kilkadziesiąt lat i nie wiedzieli dokąd pójść, a wrócić nie mogli. Ten ich przywódca dostał którego dnia olśnienia i przypomniał sobie zasady, jakie panowały w Egipcie i kazał je spisać trochę upraszczając.
S: To te przykazania były z Egiptu ?
T: To się nazywał rytuał bogini Maat, czyli sprawiedliwości. W egipskim oryginale było tych nakazów etyki 40-kilka i trochę inaczej były sformułowane. Ale Izrealici zapisali to, co spamiętali.
S: No to nie był żaden Bóg, który dał przykazania !
T: Oczywiście, że był Bóg ! Takie olśnienie, jakie miał ktoś z przywódców Izraela to się właśnie nazywało Bóg. Nie było Stasiu takich pojęć Boga, jakie wytworzyły się potem w Europie. Bóg to był wgląd, misja, przekonanie, siła wiodąca naród. To różnie bywało, zależnie od kontekstu. Na przykład potem Izraelici opuścili pustynię, zapragnęli zamieszkać na żyznych pastwiskach i wywnioskowali, że wszystkich, którzy tam teraz mieszkają trzeba wymordować. I takie pragnienie to też był po prostu ich Bóg, Bóg Izraela, czyli siła wiodąca naród.
-------------------
15
S: No tak, czyli ci Izraelici to byli barbarzyńcy.
T: Nie Stasiu, barbarzyńcy to ludzie którzy w odróżnieniu od Rzymian noszą barby, czyli brody. To późniejsza historia.
S: A ci Egipcjanie ? To co się z nimi stało ?
T: Żyli.
S: No ale później to już ich nie było ?
T: Widzisz Stasiu, mama mówi, że kultura chrześcijańska jest bardzo stara, bo ma dwa tysiące lat. A kultura Egipska miała cztery tysiące lat i co z tego. Później przyszedł piasek i wszystko zasypał.
S: A dlaczego piasek ?
T: Klimat się zmienił i tam, gdzie kiedyś były resztki sawanny, czyli takiego terenu, w jakim człowiek czuje się najlepiej teraz jest pustynia. Jakiś czas Egpicjanie tę pustnię nawadniali, a później nie dali rady.
S: A jaki czas ? Nie mogli dłużej ?
T: Tysiące lat ! Ale ostatnie pchnięcie to wiesz kto im dał ?
S: Kto ?
T: Zbrodniarze z Rzymu !
To był tak zwany "Gnadenstoss", czyli cios łaski.
S: A dlaczego łaski ?
T: Bo władza faraonow ulegała już degradacji i trochę wstyd było na to patrzeć.
S: I co ?
T: I potem nie było już żadnego faraona, a miasta zasypał w końcu piasek.
S: A Izrealici ?
T: Do nich Rzymianie też w końcu przyszli, żeby ich przegonić.
S: A po co ?
T: Z przyzwyczajenia. Rzymianie byli do tego nawykli.
-------------------
16
S: Aha ...
T: A teraz mówią, że centrum świata i religii jest w Rzymie.
A to byli bandyci i złodzieje. Wszystko, co mieli, ukradli innym. Słyszał kto o znanym rzymskim matematyku, astronomie, rzeźbiarzu ? Po co, skoro łatwiej zrabować niż samemu latami rzeźbić ? A nawet najsłynnijesze dzieło literackie to nic innego jak notatki ich sławnego przywódcy z jego wypraw rabunkowych.
S: Ale mama mówi, że na placu świętego Piotra, co papież mówi ...
T: Stasiu, na środku placu św. Piotra stoi od setek lat dowód tego że mamy do czynienia ze złodziejami. Wszyscy się na niego gapią i nikt nie bierze tego faktu serio.
S: Na kogo się gapią ?
T: No na ten oblisk, który z Egiptu ukradli, napisy pozamazywali i nawet nie wiadomo do końca, co tam było napisane i po co Egipcjanie go zrobili. Widzisz Rzymianie-Chrześcijanie chcieli mu potem nadać rangę religijną, a nie wiedzieli, że ta ich cała religia to trochę popłuczyny tego z Egiptu są. ....
A te przykazania Maat, które zainspirowały tego przywódcę Izraela znali w Egipcie już prawie półtora tysiąca lat wcześniej nim. Ale Rzymianie zrobli już z tym porządek. Teraz wiadomo przynajmniej która religia jest ...
S: Jest jaka ?
T: No jest taka, jaka jest !
Jest Bóg, który mieszka, jak jeszcze do niedawna myślano tam, gdzie teraz samoloty latają. I trzeba się go słuchać, bo On nas kocha.
-------------------
17
S: Tato, to ci Rzymianie na prawdę sami nic nie potrafili zrobić ?
T: Mówią, że prawo rzymskie stworzyli. Ale to prawo jest ślepe !
S: Jak to ślepe ?
T: No może działać tylko na oślep, np. wbrew zdrowemu rozsądkowi. Daje po prostu każdemu po równo i tyle.
S: A jak powinno być ? - Nie każdemu po równo ?
T: No kiedyś było - "każdemu według tego, co mu się należy".
S: A jak według ego, co mu się należy ?
T: Na przykład jednemu należało się, żeby go za karę torturować i go wtedy torturowano nawet na śmierć, a innemu nie. Ale ktoś takie potrzeby musiał sprawiedliwie, po ludzku ocenić. Co jednemu się należało, to niekoniecznie drugiemu ! Wiele później, już w Europie ktoś chciał ten pomysł potem powtórzyć, i dać każdemu według potrzeb, ale wyszły z tego tylko same zbrodnie.
S: A dlaczego pozbawieni moralności ?
T: No przecież Kościól całę moralności pupą przysiadł i nie puścił, żeby była tylko jego i nikt nie protestował ani nie pomyślał, że bez tej moralności to nawet rewolucja się udać nie może.
S: No, ale tato, to chyba ci Rzymianie nie byli tacy niesprawiedliwi skoro każdemu chcieli dać po równo.
T: A wyobraź sobie Stasiu, że złamałeś obronę pewnego kraju, tego kraju nie znasz, nie rozumiesz, ludzi nie rozumiesz ani ich potrzeb, a bezbronni rzucają Ci się do nóg błagając i prosząc. To któremu co dasz ?
S: No nie wiem.
T: Oczy zawiązać i każdemu po równo, inaczej bunt mogą zrobić.
-------------------
18
S: No ale tato, ja chcę wierzyć w tego Jezusa !
T: Dlaczego ?
S: No bo on robił przecież cuda !
T: A kto tak powiedział ?
S: No tak jest napisane, mama mówi, w takich ewangeliach.
T: Te cztery ewangelie, bo były też wcześniejsze, ale zaginęły, napisane zostały siedemdziesiąt lat po śmierci Jezusa. To trochę tak, jakbyś Ty pisał tylko z opowieści o cudach pewnego Pana, którego zabili Niemcy w czasie wojny.
S: To myślisz, że oni pisali nieprawdę ?
T: Nie było takiego pojęcia prawdy, jak dziś ! Przecież dawniej, jeśli ktoś trochę podkolorował, to co usłyszał to nie było kłamstwo tylko powód do chwały, bo po pierwsze umiał pisać, po drugie zostawił potomnym jeszcze lepszy opis niż oryginał. Z pewnością ci co pisali nie mieli złej woli wprowadzenie kogokolwiek w błąd tylko odwrotnie, opisywali co uważali za najważniejsze takimi słowami jak tylko potrafili.
S: A co uważali za najważniejsze
T: Przede wszystkim swoje własne przekonania.
-------------------
19
S: No ale tato, ja chcę wierzyć w tego Jezusa bo przecież trzeba kogoś kochać.
T: Tylko pytanie co zrobisz, jak nie będziesz kochał !
To trochę jak z tą wiarą. Co zrobisz jak bardzo, bardzo chcesz wierzyć, a nie za bardzo w to wszystko wierzysz. To co wtedy zrobisz ?
S: No nie wiem, mama mówi że trzeba chodzić do kościoła.
T: Tak, to prawda. Jak będziesz chodził do kościoła, to wierzysz, czy nie, po pewnym czasie zaczniesz w to wierzyć ! Tym bardziej, że będziesz miał wrażenie, że inni w to wierzą.
S: No ale tato !
T: Co ?
S: Ja nie chcę, żeby ktoś mi coś wmówił !
T: To ci radzę nie daj się namówić na kochanie kogokolwiek, bo przestaniesz być sobą.
S: Jak to przestanę być sobą ? Ty nikogo nie kochasz ?
T: Z pewnością nie tego kogo powinienem.
S: A dlaczeego nie tego ?
T: Jak kocham, tego kogo nie powinienem to muszę innych ludzi oszukiwać, a jak kocham tego kogo powinienem to oszukuję samego siebie.
A Ty jak byś wolał ?
S: Ja tego nie rozumiem.
T: To super !
-------------------
20
S: Ale tato, to Ty jesteś przeciwko Bogu ?
T: Ja mu źle nie życzę, niech się stara. Tylko niech mnie nie nagabuje, żebym w niego wierzył !
Niech sobie sam da jakoś radę.
S: A ty ?
T: Stasiu, szkoda mi trochę na niego czasu. Każdy niech lepiej robi swoje.
S: A co to jest "robić swoje" ?
T: Stasiu, po co się użerać z tą rzymską kulturą.
Ktoś, chyba taki Pan - Lec, powiedział kiedyś, że właściwego wroga też trzeba umieć sobie wybrać.
-------------------
21
S: A mama mówi że też jesteś Polakiem, a Bóg zawsze bronił Polski.
T: Stasiu, najpierw nauczysz się dobrze czytać. A potem jak poczytasz o golgocie i opisy mordow wołyńskich i będziesz jeszcze wierzył w Jezusa to będziesz miał niezbalansowaną ocenę faktów.
S: A co to jest niezabalansowana ocena faktów ?
T: No to jest jak będziesz zbyt dużą wagę przykładał do szczegółów, a pomijał te które szczegółami wcale nie są.
S: No ale mama mówi, że ostoją polskości jest Kościół Katolicki.
T: Wielu wspaniałych ludzi wyrażało swój honor i miłość ojczyzny przy pomocy takich pojęć, jakie mieli do dyspozycji. Ale u wielu wspaniałych, o których będziesz się uczył w szkole to raczej był kościół protestancki, ale to są szczegóły. Nieważne.
S: A innych pojęć nie mieli ?
T: Wiesz, po co się kłócić w czasie bitwy. Nie wiem, czy pamiętasz, jak ci opowiadałem jak Wyszkowski wiedząc, że Wałęsa ma związki z agenturą poparł go na przewodniczącego związku.
S: I to było dobrze ?
T: Myślę, że to było mądre !
S: No ale księża to przecież nie są obcy agenci ?
T: Wiesz, nie każdy musi zdawać sobie sprawy, na ile jest prowadzony przez innych.
A poza tym co innego prowadzenie wprost, a co innego prowadzenie kulturowe.
S: A co to jest "prowadzenie kulturowe" ?
T: Kościół zawsze popierał w Polsce złodziei u władzy i kiedyś musiało to się źle skończyć.
S: A dlaczego popierał złodziei ?
T: No to jest właśnie prowadzenie kulturowe. Dawniej była po porostu taka mode, że im więcej kto zrabował tym bardziej był "namaszczony" przez Boga.
S: To oni chcieli źle dla Polski ?
T: Z pewnością nie ! Po prostu taki był zwyczaj. Moim zdaniem to jest właśnie ten spadek po Rzymianach, że im większą kto miał siłę tym bardziej ona jego siłę uzasadniała i Bóg najwyraźniej maczał w to palce.
S: No i co ?
T: No i w końcu każdy kradł ile może i jeszcze był z tego dumny i musiało się to źle skończyć.
S: A dlaczego musiało się źle skończyć ?
T: Bo nikt nie chciał za to odpowiadać.
S: A kogo ten Kościół popierał, co był zły ?
T: Kościół zawsze popierał interes domu panującego.
S: A co to jest "dom panujący" ?
T: Po upadku pierwszej Rzeczypospolitej domem panujący był dwór carski i Kościół Katolicki w Polsce poparł cara i nakazał wiernym, żeby słuchali cara. No później się to trochę zmieniło, ale ...
S: A dlaczego zmianiło ?
T: Bo w Kościele był w Polsce żywioł polski, księża byli Polakami i widzieli, co się dzieje i często ten żywioł polski przeważał, ale nie zawsze.
-------------------
22
S: No ale Tato, przecież Kościół walczył z komunistami.
T: To nie byli żadni komuniści. Oni tylko tak się nazywali i do dziś po kryjomy tak robią, żeby zasugerować innym, że bronią robotników.
S: A jak "po kryjomu" ?
T: No mówią, że oni są lewica, a inni to prawica i takie tam ... Nieważne !
S: A jak trzeba mówić ?
T: Były oprócz kierunków świata jeszcze takie próby z kolorami, ale raczej nie wyszły. W końcu muszą się jakoś zakamuflować.
S: A co to znaczy zakamuflować ?
T: To znaczy ukryć.
S: A przed kim oni się kryją ?
T: No głównie przed sobą. Inaczej nie mogliby działać. Przecież żaden człowiek nie chce świadomie źle ! Ty też nie chcesz źle, prawda ?
S: No, czasami chcę !
T: Um, hm ... No to trudno, ale lepiej chcieć źle jak kłamać.
S: A oni kłamią ?
T: Nie zdają sobie z tego sprawy, bo to są degeneraci po obcej władzy. Jak kto ma ideologię w głowie to zawsze kłamie, a o tym nie wie.
-------------------
23
S: No ale ten Kościół to chyba nic złego nie zrobił dla Polski, tato ?
T: A kto zrobił ? Krzyżacy, czy kto ?
S: No Krzyżacy to chyba tak.
T: A dlaczego ? Ci Krzyżacy to sami zbóje byli, czy co ?
S: A babcia mi mówiła, że to było śmiertelne zagrożenie dla Polski.
T: A jak myślisz dlaczego ?
Wiesz, że Papież powiedział, że jak ktoś z dobrego domu nakłamał, nakradł i namordował, a zapisał się do Zakonu Krzyżackiemu to już Bóg te jego winy wykupił i on był bez winy ?
S: Jak to bez winy ?
T: No bo Bóg już te winy unieważnił, a Papież to w imieniu Pana Boga zaświadczył.
S: Ja tego nie rozumiem. To co to są te winy ?
T: Wina to jest to, czego trzeba się wstydzić Stasiu.
S: A Kościół ma winy ?
T: Winy raczej ma, ale z poczuciem wstydu jest trochę inaczej.
S: Aa, to on nie ma wstydu po to, żeby mógł mówić w imieniu Pana Boga ?
T: Dokładnie tak ! Bo widzisz Stasiu, ten Bóg jest podobno taki jak człowiek.
Tylko poczucia wstydu to On chyba raczej nie ma !
-------------------
24
S: Ale Tato, ja mimo wszystko chcę wierzyć w tego Boga, bo mama też wierzy.
T: Stasiu, jak się teraz położysz i wyśpisz to pójdziemy jutro do zegarmistrza, gdzie się nakręca zegarki. Pamiętasz ?
.....
A kiedyś, jak będziesz starszy to ci pokażę jak się nakręca ludzi.
S: Jak to ludzi ? Żeby chodziły jak zegarki ?
T: Tak, żeby chodziły jak zegarki !
No już śpimy !
-------------------

Copyright © by the author, evot.org 2016