Gdzieś zapisane, że pojawił się osiem tysięcy lat temu
Teraz wiem, że ludzie byli tu już wcześniej

Mówią, że mieszkał tam gdzie teraz latają samoloty,
a żywił się ludzką miłością

Ale podobno stał się zabobonny i wyszedł z mody
Nieprawda, to przenośnie wyszły z mody
- skarży się kapłan - poeta

Czy przenośnie i wiersze mogą mówić prawdę ?

Bóg to leżące na dnie duszy lustro
Patrz się na nie - wtedy wygładza się

Tyle myśli zostało już pomyślanych
- ściemnia się
Tyle słów zapisanych
- czas codziennych przebudzeń zamilkł
I milczącym wrócił odbiciem
- szukaj myśli !
One strzałą i łańcuchen,
którym przykuty przesącza nastroje
- ściemnia się

Myśli boją się umierać

Myśli boją się umierać
gdy umysł jedna po drugiej zrzuca je w nicość
Chwytają się braci kurczowo
i szyderczo błagają przynajmniej o pogrzeb

Skądże wiem, że myślisz ?
To ja myślę, reszta złudzeniem
- spekulował filozof.
Tym filozofem jest Bóg
- zauważył ktoś inny.
Ech, cóż to za bóg - brak mu wiary !
w istnienie człowieka,
- podkreślił poeta.

Myślałem, że większość ludzi
to hedoniści, którzy piją
ze źródeł minionych wrażeń
podczas, gdy zgroza teraz trwa.
Później dostrzegłem, że
zabawa tęczą na kałuży
jest prawem dzieciństwa.

Było to w południe
Widziałem ją na przystanku
Zadławione spojrzenia
oddalały nas na krańce wszechświatów.
Dusząc niewybaczalną nachalność,
posłużyłem się przekorą
żeby wejść za nią do autobusu.
Niemy wzrok powiał wściekłością.
Było to w południe, w czasach,
kiedy ludzie dawno już powygaszali
noszone przez siebie świece.
Widziałem ją w blasku szarości.

Credo

Jestem jedną z miliarda możliwości,
która wymyśliła swoje istnienie.
Mój dziad jest oddzielony ode mnie
wymiarem Wielkich Liczb - czasem.
Mój wnuk jest częścią Innej Istoty,
patrzę na Czas, kiedy on będzie.
Jedyne pytanie jakie mi pozostało:
dlaczego moja myśl nie jest tożsama z faktem.
Dlaczego wierzą

Przypomnij zamarłą woń dzieciństwa.
Czy widząc pokój wiesz,
       że on do ciebie mówi ?
Czy pamiętasz,
       że każdy zgłębiony przedmiot przybiera swój sens ?
       co dorośli nazywają duszą
Czy wiesz, że liście szepcą,
       a góra jęczy ?
Jeśli tak, to wiesz dlaczego ludzie personifikują sens,
       czyli wierzą w boga.
Moja Ojczyzna

Ojczyzna moja jest w szeleście
rozwijanej z plastykowej torby bułki,
w bezsensie sufitu
Ojczyzna moja świeci złotym
światłem lampy
W ojczyźnie mojej ktoś
włączył grzałkę na herbatę,
ktoś skończył już mecz piłki nożnej
i słucha miękkich słów speakera
Ojczyzna moja nie jest już zraniona
Wrześniowy wieczór

Wrześniowy wieczór ciepłym wiatrem kończy lato.
Wrześniowy wieczór wolności przyzywa woń.
Ileż marzeń utonęło w ciepłych wieczorach.
Ileż zapomnianej samotności rozwiał wiatr.

Wrześniowy wieczór przegrywa dzień, przegrywa lato.
Wrześniowy wieczór - ileż odeszło już jesieni.
Wolność przegrywania to wolność niedokończenia symfonii,
lecz nie naśladujcie wrześniowych wieczorów.

Jesienny wieczór wspomina lato.
Jesienny wieczór niesie drzewa szum.
Największa wolność to wolność przegrywania.
Nie przegrajcie wolności, kiedy przyjdzie jesień.

Domki z myśli

Budujemy domy z myśli.
Na fundament kładziemy te najodważniejsze.
Póżniej te, które pną się do wolności jak ściany do nieba.
Myśli chciwe chowamy w piwnicy na lepsze czasy.
Na okna bierzemy myśli mądre, które patrzą się na siebie nazwajem.
Myśli piękne wieńczą łuki,
Abstrakcje jak dachówki kryją
fakt, że nirwana już blisko.
Gdy myśli głupie ulatują kominem do nieba jak jazz
robi się ciepło.
Jeszcze chwila nieuwagi i
...
Zaczynamy wróżyć z myśli od nowa.

Codifying a human

Annoying words touch my mind
Seducing words embrace me jealously
They code the notions,
but hurt your soul
They number things
and code your thoughts
Maybe one day we give up words
and live by doing
without lost

I put no-words below
hoping you read them from this invocation





Szarość, która odchodzi

Brudny deszcz siąpi ulicą Targową,
rozmywa szczeliny w chodniku,
Skrawek nieba odbity w kałuży
jak pragnienie lepszego jutra.

Szlachetna szarości - w tobie prawda,
w tobie cierpienie, w tobie ukojenie.

Brudny zapach świtu
rozlewa się na przystanku,
budzi do pracy kobiety,
odprowadza do przedszkola.

Perlista mgło - przeminiesz

Gdy odchodziłaś

Gdy odchodziłaś słowo
stało się kłamstwem.
Gdy odchodziłaś panował pokój,
na ból nie było sił ani ochoty.
Gdy odchodziłaś
oboje tego chcialiśmy.





Copyright © 2002, 2006, 2007 Z.Lisiecki