"Ordynacja samolicząca" w wyborach parlamentarnych


autor: Zbigniew Lisiecki, 27.02.2015, ver. 0.1


Zdefiniowaną poniżej ordynację samoliczącą głosy w wyborach parlamentarnych zastosować można bez zmiany prawa ani wielkich nakładów. Zapewni ona, że jeśli tylko głosy zostały prawidłowo oddane i zliczone w komisjach obwodowych, wtedy wyniku wyborów już się dalej sfałszować nie da. Pomysł realizuje się przy pomocy trzech warunków:

  1. Wyniki z komisji obwodowych  (1) 
      tj. wyniki pracy w postaci protokołu, które przesyłane były do tej pory drogą elektroniczną do centrali Państwowej Komisji Wyborczej po zakończeniu licznia głosów  

    umieszczane być powinny niezwłocznie  (2) 
      najlepiej tym samym programem przesyłającym, którym dane z komisji przesyłane są zwykle do PKW  

    na stronach internetowych PKW

  2. w dwóch formatach:

    1. graficznym, np. pdf, lub jpg, umożliwiającym rozpoznanie pod protokołem podpisu przewodniczącego komisji obwodowej.  (4) 
        To jest po prostu kopia (skan) tej kartki, która umieszczana jest zwykle na drzwiach lub oknach komisji obwodowych po zakończeniu liczenia.  



    2. oraz elektronicznym tj. jako liczby w tabelce na stronie www  (5) 
        Tak znajdują się one na stronach PKW jeszcze po wyborach do Parlamentu Europejskiego 25 maja 2014, przykładowo tu z komisji obwodowej 455 w ostatniej kolumnie tabelki.  

      wraz z prostym opisem, jak ściągać te liczby ze stron PKW programem na własny komputer.

  3. Przewodniczący każdej komisji obwodowej ma możliwość wycofania/zawieszenia swojego podpisu pod protokołem pracy komisji  (6) 
      Uczyni tak najczęściej jeśli spostrzeże jakieś nieprawidłowości np. polegające na tym, że PKW podało na swojej stronie nie takie wyniki, jakie on zliczył i podpisał, lub gdy dojdzie on do wniosku, że wyniki zostały nieprawidłowo zliczone, etc.  

    , co włącza procedurę wyjaśniającą/naprawczą kończącą się nowym protokołem.




Poniżej znajdują się wyjaśniające odpowiedzi na pytania (twz.FAQ).

  1. To co proponujesz wymaga zmiany prawa. Art.55 obecnej ordynacji wyborczej:
    "Niezwłocznie po sporządzeniu protokołu obwodowa komisja wyborcza podaje do publicznej wiadomości wyniki głosowania poprzez wywieszenie w lokalu wyborczym w miejscu łatwo dostępnym dla wyborców jednego z egzemplarzy protokołu głosowania w obwodzie".
    mówi tylko o wywieszeniu protokołu na oknie i nie ma w nim nic mowy o stronach internetowych.

    Odpowiedź:
    Uściślenie ustawy w tej sprawie ma sens, ale nie jest ono konieczne. Wystarczy, że ordynacja takiej publikacji nie zabrania, wtedy przy dobrej woli można podać wyniki tak, jak to proponuję. Obecny sposób publikaci wyników na stronach PKW także nie jest we wszystkich detalach opisany w ordynacji. Jeśli ktoś uprze się jednak, że konieczna jest "podstawa prawna" wtedy za tę podstawę przyjąć można fakt, że protokoły komisji nie są tajemnicą państwową i urząd ma obowiązek udostępnić je, jeśli ktoś z obywateli się o to zwróci.

  2. Proponujesz, żeby zwykli obywatele, z których nie każdy jest informatykiem zastąpili skompikowane i kosztujące wiele milionów, przygotowywane miesiącami i przetestowane oprogramowanie specjalistyczne ?

    Odpowiedź:
    Uświadommy sobie, że głównym zadaniem tego przetestowanego oprogramowania specjalistycznego jest dodanie kilkudziesięciu słupków małych liczb naturalnych, po maksymalnie 30 000 liczb (tyle jest komisji) w każdym ! Indywidalnych obywateli interesować będą głównie wyniki z ich regionów. Wtedy liczb w słupku będzie zaledwie po kilkadziesiąt (tyle ile jest komisji w danym regionie). Liczenie przez obywateli nie zastąpi żadnych procedur autoryzacyjnych, kontroli dostępu i wielu innych metod, którymi zajmują się programy PKW, ale nie są one do takiego liczenia wcale konieczne. Przykładowo sumy na stronach PKW są gwarantowane skomplikowanymi procedurami weryfikującymi, a w przypadku samoliczenia już sama ilość obywateli, którzy mogą te dane przeliczyć oraz powtarzalność wyniku daje lepszą pewność prowidłowości rezultatu. Jakkolwiek zabezpieczone, centralne programy zawsze łatwiej zmanipulować niż tysiące prostych obliczeń domowych na raz. Samoliczenie przez społeczeństwo daje największą pewność, której żaden inny program nie doścignie.

  3. Do realizacji twojego pomysłu trzeba armii wolontariuszy. Skąd ich weźmiesz ?

    Odpowiedź:
    Nie, to nieprawda, że potrzebni są wolontariusze. Pomysł da się względnie łatwo wprowadzić w życie bez zatrudniania dalszych zespołów ludzkich. Osoby chętne do samoliczenia znajdą się same !
  4. No dobrze, ale kto się tym wszystkim zajmie ? Komu w ogóle będzie się chciało ?

    Odpowiedź:
    Odpowiedź daje socjologia. To trochę "nie nasz problem". W Polsce żyją dziesiątki milionów ludzi. Pełny opis zjawisk społecznych dotyczących takich zespołów zwykle wymyka się naszej wyobraźni. Jeśli znajdzie się "presja społecznie" na weryfikację wyników, wtedy znajdą się także tysiące osób, które tą weryfikację przeprowadzą, jeśli tylko będą im dane narzędzia po temu. Nasze zadanie w tym punkcie to tylko otworzenie pewnych prostych możliwości i oddanie obywatelom tych narzędzi do ręki. Nie wykluczone, że motyw "sprawdzania wyborów" okaże się wręcz silniejszy niż samo zainteresowanie wynikiem tej, czy innej partii ! "Ludowy sport" sprawdzania wyborów może mieć tylko pozytywne następstwa.

  5. Po co wymaga się, żeby PKW podała sama sposób na ściąganie danych z jej stron ? Skoro to proste każdy technicznie zorientowany ten sposób sam znajdzie, lub upubliczni go opozycja.

    Odpowiedź:
    Motyw jest ukryty. Publikując sposób (np. przy pomocy biblioteki "curl") PKW zapewnia, że to ściąganie danych nie będzie podlegać innym utrudnieniom, przykładowo, że nie będą się zmieniać adresy stron z wynikami lub formaty tabelek nie bedę ciągle "poprawiane", etc.
  6. Czy to znaczy, że spełniając powyższe trzy warunki wyluczamy całkowicie możliwości manipulacji wynikami ?

    Odpowiedź:
    Tak, to prawda, lecz dotyczy to okresu po zliczeniu głosów w komisjach obwodowych. W pracy samych komisji nadal możliwe są poważne nieprawidłowości. W szczególności starania opozycji o mężówa zaufania lub mędzynarodowych obserwatorów mają jak najbardziej sens.
  7. Po co potrzebna jest możliwość wycofania podpisu przez przewodniczącego komisji ?

    Odpowiedź:
    Bo to zapewnia, że PKW nie opublikuje fałszywych, np. podrobionych protokołów ani nie zmieni ich później.
    Ten warunek jest dodatkowy i możliwe, że będzie rzeczywiście wymagał zmiany prawa, lecz nawet bez niego "samoliczenie" może całkiem dobrze spełnić swoją rolę. Fakt opublikowania protokołów (pkt.1) daje przecież każdemu przewodniczącemu możliwość porównania tego co podpisał z tym co PKW zaliczyła jako wynik. Nawet bez sformalizowanego prawa wycofania podpisu jego możliwości zgłoszenia fałszerstwa są przez to olbrzymie.
  8. Jak przewodniczący ma wycofać swój podpis ?

    Odpowiedź:
    Uczyni to potwierdzonym zgłoszeniem do PKW, a jeśli PKW nie zareaguje zgłosi wycofanie do dowolnej większej instytucji państwowej, która mu to zgłoszenie potwierdzi i przekaże do PKW. Jeśli nikt nie przyjmie jego zgłoszenia przewodniczący będzie mógł dokonać tego u dowolnego notariusza, a w ostateczności zgłosi się po prostu do mediów.
  9. Co ma nastąpić po wycofaniu podpisu ?

    Odpowiedź:
    Fakt ten musi zostać odnotowany na stronie danej komisji w domenie PKW nie powodując innych jej zmian. Procedura naprawcza ma polegać na znalezieniu źródła niespójności, a być zakończona nowym, uaktualnionym protokołem danej komisji.
  10. Co się stanie, gdy wycofane zostaną tysiące protokołów komisji okręgowych ?

    Odpowiedź:
    Wtedy sytuacja niepełnej wiedzy woli wyborców stanie się opisem realnej sytuacji w kraju. Pewne urzędy parlamentariuszy nie będą mogły zostać objęte, a inne instytucje, jak sądy, marszałkowie, czy Prezydent będą musiały odpowiednio zareagować.
  11. Po nocy wyborczej domenie PKW przybędzie 30 000 stron www. Czy to nie spowoduje przeciążeń centralnych serwerów ?

    Odpowiedź:
    PKW może oddelegować utrzymywanie wielu stron do urzędów dzielnicowych, lub innych jednostek administracji lokalnej, które zatrudnione były przy organizacji wyborów. Jeśli działać będzie możliwość wycofania podpisu żadne manipulacje przez zdominowane przez jedną partię urzędy nie będą grać roli. Takie rozłożenie obciążeń ma jak najbardziej sens i nie zmniejsza pewności wyników.



Autor jest informatykiem pracującym od początku 80-tych lat, obserwował powstanie idei wolnego oprogramowania i stara się wyciągać wnioski z rozwoju internetu, który zdefiniowany początkowo czysto technicznie stał się obenie zjawiskiem społecznym. Pomysł autoliczenia był dyskutowany na liście Internet Society Polska, której autor jest członkiem.



Copyright © 2015, Z.Lisiecki