Kilka wierszy o myśleniu


autor: Zbigniew Lisiecki

         
po polskupo polsku english english deutsch deutsch pa russkij по руccкий translate by google translate
Gdzieś zapisane, że pojawił się osiem tysięcy lat temu
Teraz wiem, że ludzie byli tu już wcześniej

Mówią, że mieszkał tam gdzie teraz latają samoloty,
a żywił się ludzką miłością

Ale podobno stał się zabobonny i wyszedł z mody
Nieprawda, to przenośnie wyszły z mody
- skarży się kapłan - poeta

Czy przenośnie i wiersze mogą mówić prawdę ?

Bóg to leżące na dnie duszy lustro
Patrz się na nie - wtedy wygładza się

2002
Tyle myśli zostało już pomyślanych
- ściemnia się
Tyle słów zapisanych
- czas codziennych przebudzeń zamilkł
I milczącym wrócił odbiciem
- szukaj myśli !
One strzałą i łańcuchen,
którym przykuty przesącza nastroje
- ściemnia się

Myśli boją się umierać

Myśli boją się umierać
gdy umysł jedna po drugiej zrzuca je w nicość
Chwytają się braci kurczowo
i szyderczo błagają przynajmniej o pogrzeb

Skądże wiem, że myślisz ?
To ja myślę, reszta złudzeniem
- spekulował filozof.
Tym filozofem jest Bóg
- zauważył ktoś inny.
Ech, cóż to za bóg - brak mu wiary !
w istnienie człowieka,
- podkreślił poeta.

Myślałem, że większość ludzi
to hedoniści, którzy piją
ze źródeł minionych wrażeń
podczas, gdy zgroza teraz trwa.
Później dostrzegłem, że
zabawa tęczą na kałuży
jest prawem dzieciństwa.

Było to w południe
Widziałem ją na przystanku
Zadławione spojrzenia
oddalały nas na krańce wszechświatów.
Dusząc niewybaczalną nachalność,
posłużyłem się przekorą
żeby wejść za nią do autobusu.
Niemy wzrok powiał wściekłością.
Było to w południe, w czasach,
kiedy ludzie dawno już powygaszali
noszone przez siebie świece.
Widziałem ją w blasku szarości.

Credo

Jestem jedną z miliarda możliwości,
która wymyśliła swoje istnienie.
Mój dziad jest oddzielony ode mnie
wymiarem Wielkich Liczb - czasem.
Mój wnuk jest częścią Innej Istoty,
patrzę na Czas, kiedy on będzie.
Jedyne pytanie jakie mi pozostało:
dlaczego moja myśl nie jest tożsama z faktem.

Dlaczego wierzą

Przypomnij zamarłą woń dzieciństwa.
Czy widząc pokój wiesz,
       że on do ciebie mówi ?
Czy pamiętasz,
       że każdy zgłębiony przedmiot przybiera swój sens ?
       który dorośli nazywają duszą
Czy wiesz, że liście szepcą,
       a góra jęczy ?
Jeśli tak, to wiesz dlaczego ludzie personifikują sens,
       czyli wierzą w boga.

Moja Ojczyzna

Ojczyzna moja jest w szeleście
rozwijanej z plastykowej torby bułki,
w bezsensie sufitu
Ojczyzna moja świeci złotym
światłem lampy
W ojczyźnie mojej ktoś
włączył grzałkę na herbatę,
ktoś skończył już mecz piłki nożnej
i słucha miękkich słów speakera
Ojczyzna moja nie jest już zraniona

Wrześniowy wieczór

Wrześniowy wieczór ciepłym wiatrem kończy lato.
Wrześniowy wieczór wolności przyzywa woń.
Ileż marzeń utonęło w ciepłych wieczorach.
Ileż zapomnianych samotności rozwiał wiatr.

Wrześniowy wieczór przegrywa dzień, przegrywa lato.
Wrześniowy wieczór - ileż odeszło już jesieni.
Wolność przegrywania to wolność niedokończenia symfonii,
lecz nie naśladujcie wrześniowych wieczorów.

Jesienny wieczór wspomina lato.
Jesienny wieczór niesie drzewa szum.
Największa wolność to wolność przegrywania.
Nie przegrajcie wolności, kiedy przyjdzie jesień.

Domki z myśli

Budujemy domy z myśli.
Na fundament kładziemy te najodważniejsze.
Póżniej te, które pną się do wolności jak ściany do nieba.
Myśli chciwe chowamy w piwnicy na lepsze czasy.
Na okna bierzemy myśli mądre, które patrzą się na siebie nazwajem.
Myśli piękne wieńczą łuki,
Abstrakcje jak dachówki kryją
fakt, że nirwana już blisko.
Gdy myśli głupie ulatują kominem do nieba jak jazz
robi się ciepło.
Jeszcze chwila nieuwagi i
...
Zaczynamy wróżyć z myśli od nowa.

Codifying a human

Annoying words touch my mind
Seducing words embrace me jealously
They code the notions,
but hurt your soul
They number things
and code your thoughts
Maybe one day we give up words
and live by doing
without lost

I put no-words below
hoping you read them from this invocation





Szarość, która odchodzi

Brudny deszcz siąpi ulicą Targową,
rozmywa szczeliny w chodniku,
Skrawek nieba odbity w kałuży
jak pragnienie lepszego jutra.

Szlachetna szarości - w tobie prawda,
w tobie cierpienie, w tobie ukojenie.

Brudny zapach świtu
rozlewa się na przystanku,
budzi do pracy kobiety,
odprowadza do przedszkola.

Perlista mgło - przeminiesz

Gdy odchodziłaś

Gdy odchodziłaś słowo
stało się kłamstwem.
Gdy odchodziłaś panował pokój,
na ból nie było sił ani ochoty.
Gdy odchodziłaś
oboje tego chcieliśmy.

22.6.2009
Psychoza

Idąc ulicą widziałem białe domki.
Czy mógłbym w jednym z nich zamieszkać ?
Nie, to przenośnie zatarły się.
Idąc ulicą widziałem w blasku słońca twarze.
Czy była wśród nich moja ?
Nie, moje było tylko istnienie.
Idąc przez życie widziałem różne cele.
Czy mógłbym zrobić coś rozsądnego.
Nie, mam zwolnienie lekarskie z rozsądku.
Idąc na słońcu widziałem w myślach delirium.
Czy mógłbym je rozpoznać ?
Nie, idąc ulicą widziałem białe domki.

22.05.2010
Miłość

Miłość jest jak wspomnienie dzieciństwa.
Patrzę na jej twarz jakbym patrzył na podwórko,
na którym bawiłem się.
Miłość jest jak zapach - obcy i bliski.
Miłość jest jak spokój i pewność bez drżenia.
Gdy dotknę jej ręki nie zadrży.
Miłość jest jak wolność.
Pomyślałem, że mógłbym ją opuścić nie napotkawszy żalu.

23.04.2010
Skradziona rzeczywistość

Nadmierna szczerość, która była kłamstwem
Nadmierny ból bolał na prawdę, lecz bardziej niż było potrzeba
Nadmierne słowa, co splotły wiersz
I nadmierne było milczenie

Niewypowiadane słowa, których nie było
Przerysowany gest dokumentował zamiar życzliwości
Reklamowana dobroć zabezpieczywszy się skryła się w bezmocy
I nadmierne było zamyślenie

Jak ukraść

Są sposoby kradzenia różne.
Sposobem hiszpańskim brał chłopak jabłko ze straganu
by dać je dziewczynie, a obiecując odwagę cywilną kradł nie jabłko lecz serce.
Sposób włoski podobny w tym był, że kłamał podrywacz wiedząc,
że się do kłamstwa z żalem szczerym przyznać zechce.
Kradł Niemiec po feingu, bo grosz znikomy,
a gdy właścicielowi strata niewidoczna żadnej straty ni winy nie ma !
Kradł pisarz cudze słowa strofami szczerość natężając.
Kradł ksiądz, bo rachunek był boski, bankier kradł zgodnie z umową.
Kradł filozof rozum na autorytet, na demokrację kradł władzę polityk.
Jest jednak wśród sposobów wielu także sposób polski pytaniem głębokim osadzony:
- Jak ukraść, żeby zwrócić się nie dało ?
Cóż - zniszczyć można, lecz wtedy regres i odszkodowanie grozi.
Można wszelako ukraść czyjeś życie - bezinteresownie, aby pomówień nie było.
A roszczenia dziwaczne czasu minionego dotyczą i lustracja cóż wnosi ? - Starców ścigać ?
Można jednako - i ten sposób doskonałości bliski
- okraść się samemu !

2.4.2013
Na końcu wszechświata

Czekałem na Ciebie na ławce,
na końcu wszechświata.
Wiatr rozwiewał mi włosy.
Czekałem na Ciebie zadławiwszy
nadzieję na sens.
Czekałem na Ciebie na krańcu ludzkości
gotowy na nicość.
Siedziałem na ławce, gdy obok
przesuwały się samochody.
Czekałem na przejeżdżające samochody
nie pytając, czy mnie rozpoznasz,
gdy za nimi nie było już nic.

10.4.2013
Czekałem na Ciebie w hipermarkecie

Był dzień, kiedy Carrefour okradał mnie ze zmysłów i cierpienia.
Było słońce jarzeniówek rozedrganych między regałami.
Zapach nużył, gdy Ewa dokonywała następnej transakcji.
Była długowłosą blondynką odzianą zgodnie z imperatywem.
Był dzień, kiedy Ewa porzuciła mnie ze skradzionym jabłkiem,
które dała mi kiedyś zamiast siebie.

15.4.2013
Czekałem na Ciebie za szybą,
gdy przechodzili ludzie.
Czekałem na Ciebie podczas deszczu
i gdy minął.
Gwar tępił słuch.
Obce słowa oddalały.
Czekałem na Ciebie nie podnosząc wzroku
by nie dostrzec Twojego nieistnienia.

28.4.2013
Jad miłości rozchodzi się od środka.
Nie wiedziałeś, że istniał póki nie poczułeś jego czarnej słodyczy.
Jad miłości to utracony raj, drżenie w miejscu
którego nie sposób dostrzec, póki nie pojawi się w nim niepokój.
Walczyłeś, lecz zbyt mało.
Jad miłości i niepokoju rozlewa się właśnie.
Jad zwątpienia jest jak koszula nie wyprana z plamy tuszu,
jak zdrowie, o którym ten tylko się dowie,
jak stracona ojczyzna.
Jad miłości truje tkankę Twoich snów
aż staną się szarą rzeczywistością, która zapomniała.

01.08.2013
Piękno zwymiotowane

Wyssałem je z mlekiem,
gdy byłem jej zabawką.
Jadłem je łyżką.
Wyprostowawszy gardło patykiem
wlewano mi je w szkole prosto do brzucha.
Jadłem je widelcem, gdy było werbalne.
Gdy było kobietą bolało jako nieosiągalne,
osiągnięte już nawet nie bolało.
Cóż mam już tyle lat,
że chyba nadszedł czas, żeby je jakoś zwrócić.

19.04.2015
Późnego, letniego wieczoru szukałem Cię
w półpustym, jasnym barze na przedmieściach.
Pewno byłaś tu wcześniej.
Letnimi wieczorami zdawałem sobie sprawę ...
Może poznałaś ją już wcześniej.
Przy odległym stoliku zastygł Twój uśmiech.
Dobrze, że wystrój wnętrza został jak wcześniej.
Ludzie byli inni.
Pewno byłaś tu kilka lat wcześniej.

11.08.2016
Z sawanny

Pytasz o kobiety ?
- Wiem, chodzi o te
erotyzujące obiekty niewiadomego przeznaczenia
poruszające sie po trotuarze.
...
Aha, jasne, pytasz o alimenty.
No tak, to prawda, że ...
Ale widzisz, Twój oddech ...
Nie, nie chodzi o firmę channel, ani żadną inną.
Widzisz, ten oddech ...
Tak, myłem dziś rano przed wyjściem.
Ten oddech ...
Może jest z sawanny
...
Nie znasz ? - No tak, jasne.
A oczy ? - Co o nich sądzisz ?
...
Tak, po części może po to, żeby przyszpilić.
...
Nie, pytam po prostu o to,
czy nowy cyfrowy byt planety,
który obecnie stwarza nam sytuacje społeczne,
tak się na nas patrzy.
...
Wiem, że ma kamery, ale pytam o ...
....
Rozumiem !
Pytam, czy on się patrzy na siebie naszymi oczyma.

2.1.2017
Gdy Twoja ręka mordowała jej oczy,
...
zabiła i moje
Gdy zamordowała jej uśmiech
świat nie potrafi spojrzeć na siebie.
Tysiąc lat szły dziewice do arabskich burdeli,
a Allah był wielki.
Po następnej lat setce,
gdy skażona moja rodzina wydała na świat,
kogo ? - Mnie,
przypomniałem sobie jej śmiejące się oczy.
Nic nie szkodzi.
30.1.2017


Prawa autorskie © 2017  Z.Lisiecki