Amnesty International na drodze do praw seksualnych

(uwagi członka AI Zbigniewa Lisieckiego, Maj 2006),   źródło

po polskupo polsku english english deutsch deutsch pa russkij по руccкий translate by google translate




W liczącej około 1300 członków Polskiej Sekcji Amnesty International zachodzą duże zmiany. Status Sekcji uzyskał polski oddział dwa lata temu, pozostaje jednak jednym z mniejszych w ponad półtora milionowym ruchu założonej w 1961 roku przez brytyjskiego prawnika Amnesty International.

W maju bieżącego roku na Walnym Zgromadzeniu (WZ) w Lublinie przyjęte zostały uchwały wytyczające kierunek działań - obrona "praw reprodukcyjnych i seksualnych". Dużymi krokami zbliża się temat "praw ekonomicznych i kulturowych", oraz "prawa do aborcji". Uczestnicy WZ przeżywają coroczny zjazd jako silne potwierdzenie ich miejsca na czele frontu, który "zmienia świat". Na pytanie o najważniejszą zmianę jaka dokonać się ma na świecie za jej kadencji odpowiada kandydatka do zarządu, że "silny i wszędzie słyszalny" stanie się wizerunek AI.

Na Walnym Zgromadzeniu spotkało się 85 osób w wieku studenckim z całej Polski. Taka jest też średnia wieku całej Sekcji. Lekko przeważa liczba kobiet. Co roku około połowa członków nie odnawia składki członkowskiej. Młodzi pełni bezinteresowanego zapału ludzie chcą zmieniać świat, czynić go lepszym. Jednak dlaczego odchodzą starzy członkowie ?

Bogusław Stanisławski, były wieloletni prezes i współzałożyciel opuścił szeregi organizacji po udziale AI w zorganizowanych pod czerwonymi sztandarami przez Inicjatywę www.stopwojnie.w.pl protestach przeciwko Bushowi, jakie miały miejsce w Warszawie w 2003 roku podczas rozpoczęcia interwencji w Iraku. Stanisławski uzasadnił swoje odejście złamaniem przez AI zasady apolityczności oraz brakiem neutralności światopoglądowej.

Ostatnio wymienione zastrzeżenie to, jak można przypuścić, konsekwencja zmian jakie dokonały się w światowym ruchu AI w 2002 roku na konferencji w Dakharze. Przesądzono na niej, że AI zajmować się będzie nie tylko pomocą i wstawiennictwem za prześladowanymi politycznie "więźniami sumienia", lecz obejmie działalnością całe "spektrum" Prawa Człowieka, jakie zapisane jest w przyjętej przez ONZ w 1948 roku Powszechnej Deklaracji tych praw. AI zyskała w Polsce opinię lewackiej także po obecności transparentów tej organizacji na Marszu Równości, Manifie i podobnych demonstracjach. W okresie tym mający w Londynie siedzibę Międzynarodowy Komitet Wykonawczy AI zainicjował rezygnację z dotychczasowej zasady, według której narodowe sekcje AI nie podejmowały żadnych działań we własnym kraju.

Polska Sekcja mówi co prawda otwarcie o nadmiernie dużej rotacji członkostwa, od dwóch lat domaga się w swoich celach nawet większego zróżnicowania wiekowego. "Nie zauważa" jednak tych faktów jako przesłanki do wyciągnięcia wniosków lub motyw do właściwych działań. Przytłaczającej większości członków nie przeszkadza intelektualnie fakt, że trudno jest "zmieniać świat" będąc nieuważonym przez pisarzy, lub polityków, których w Polskiej Sekcji brak, lub walczyć o prawa będąc ignorowanym przez poważniejszych prawników.

Jak przedstawia się praktycznie rozkład środków jakimi AI dysponuje ? Polska AI przeznaczyła w 2005 roku ze swojego prawie milionowego (884 000 zł) budżetu ok. 70 % (606 000 zł) na wydatki operacyjne, jak świadczenia pracownicze (262 000 zł), druk materiałów, tłumaczenia, i treningi [z których główna część (99 000 zł) to REAP/HRE czyli samopowielający się projekt kształceniowy, jak przeciwdziałać nietolerancji, dyskryminacji oraz agresji], podróże, audyt (169 500 zł), prowadzenie biura (96 000 zł), koszty bankowe, inne opłaty (61 000 zł), wewnętrzna demokracja i zarządzanie (17 000 zł).

Reszta ok. 30 % (344 000 zł) to wydatki na kampanie: "praw kobiet" (76 000 zł), przeciw zbrojeniom (27 000 zł), media (15 000 zł ?) i inne których nie udało się z przedstawionego budżetu dokładniej zidentyfikować. Na tradycyjną działalność jaką było pisanie listów ws. więźniów sumienia, tzw. "Pilne Akcje" przeznaczono 2000 zł, a na popularne niegdyś w Polsce akcje dot. łamania Praw Człowieka w Rosji i na Białorusi, w Afryce, Chinach i Turcji, czyli na jeszcze istniejące choć już prawie nie działające zespoły planowano przed rokiem odpowiednio 300 zł, 500 zł, 1000 zł i 2000 zł. W przedstawionym Walnemu Zgromadzeniu w 2006 budżecie pozycje te nie zostały już w ogóle osobno wyszczególnione, choć należy przyznać, że akcja plakatowa w związku z wyborami na Białorusi z pewnością ten plan przekroczyła. W Polskiej Sekcji dobrze działa zbiórka funduszy. Jednak z 250 000 zł zebranych datków 64 % (161 000 zł) kierowana jest z powrotem na koszta zdobywania dalszych funduszy. Istotną pozycję w kampanii na rzecz "praw kobiet" stanowiło zlecone badanie na temat przemocy domowej wobec kobiet w Polsce. Wynik tej pracy nie został na Walnym Zgromadzeniu przedstawiony.

Problem polega jednak nie tyle na braku pieniędzy dla prześladowanych więźniów sumienia, bo połknęła je administracja, lecz na tym, że prawie nikt z członków na standardowe cele żadnych pieniędzy nie zarządał. Dawni działacze na rzecz więźniów sumienia odeszli z AI. Niektórzy aktywni członkowie zbierają tylko podpisy pod listami dotyczącymi konkretnych osób. Wyjątek stanowi tu Witold Hebanowski ze swoim organizowanym co rok "Maratonem" pisania listów w sprawie indywidualnych prześladowanych.

Przesunięcia punktu ciężkości, jakie dokonały się w ruchu międzynarodowym AI za kadencji obecnej przewodniczącej, byłej pracowniczki ONZ, Irene Khan spowodowały, że Polska Sekcja nie może zająć się w odpowiadający wiedzy polskiego społeczeństwa sposób prześladowanymi na Białorusi. Do rejestracji prześladowań na terenie byłego ZSRR Międzynarodowy Komitet Wykonawczy nie skierował wystarczających środków, a bez wiedzy o konkretych przypadkach prześladowań z trzech niezależnych źródeł nie można podjąć żadnych działań.

W tym miejscu dawne wymagające standardy powodują przy nieumiejętnym zarządzaniu, że łamie się cała struktura. W jaki sposób do tego dochodzi ? Głosem Walnego Zgromadzenia posiadającej jednak pewną niezależność Polskiej Sekcji odrzucano głosami 58 do 8 uchwałę, która zwracała się w sprawie zbalansowania rozkładu środków do Międzynarodowego Komitetu Wykonawczego.

Na Zgromadzeniu nie było natomiast w ogóle dyskutowane pytanie, czy środki zebrane przy poparciu plakatów w sprawie prześladowanych (np. na Białorusi) mogą w zgodny z etyką sposób finansować akcje w sprawie "praw kobiet" w Polsce, przez co już niedługo rozumiane będzie poparcie "prawa do aborcji". Możliwość utraty statusu organizacji pożytku publicznego zdaje się nikogo nie przerażać. MSWiA przedłużało ją do tej pory rok rocznie.

Motywem, który zadecydował o kontynuacji obranej drogi jest ludzkie nieszczęście. Rzeczywiście dopiero niedawno świat ujrzał dokładniej krzywdę jaka spotyka kobiety w społeczeństwach z fanatycznie uzasadnianą ich rolą jako poddanej mężyczny, krzywdę gejów, lub zbrodnię kary śmierci (w Chinach 3400 egzekucji rocznie). Słusznie zauważa AI, że nieszczęścia te mają punkty styczne. Nierozerwalność Praw Człowiek oznacza jednak dla AI przesunięcie punktu ciężkości z pomocy konkretnym ludziom na bardziej całościowe spojrzenie, które w wykonaniu oznacza akcje propagandowe.

Efekt rzeczywistego współczucia jest tak silny, że AI zwracając się do celów jej najbliższych głośno woła o karze śmierci w USA (59 przypadków rocznie), poświeca poważną część swoich środków na prowadzenie edukacji "praw człowieka osób LGBT" (lesbian, gay, bisexual, transsexual), przeznacza pokaźny procent na kampanię przeciwko przemocy wobec kobiet. Cóż innego kryje się za takim rozkładem sił jak nie skromność pomocy choć odrobinę we własnym otoczeniu ? Ze środków otrzymanych z innych sekcji Polska AI zleciła studium nad przemocą domową wobec kobiet w Polsce, udziela się w ramach działań antydyskryminacyjnych w Manifie i Pradzie Równości. Głos jednego z jej własnych "dyskryminowanych" zgodnie z którym w Polsce "prawa gejów" raczej nie są naruszane pozostaje niezauważony.

Silniejsze jest zło wyrządzane gejom przez rodzimych "fanatyków - patriotów" rzucających jajkami, niż spostrzeżenie, że na zakazanej przez prezydenta Kaczyńskiego paradzie więcej było solidaryzujących się gapiów (w tym autor) niż "kochających inaczej". AI aż trąbi o homofobicznych zachowaniach, o wstecznictwie katolickiej prawicy (Radio Maryja). Taki jest też horyzont jej działań.

Jakże lepiej ująć pozytywne działanie na rzecz innych niż przy pomocy walki o ich prawa ? Niezauważony zostaje przy tym fakt, że prawa te w ogóle nie istnieją ! Sensem prawa jest przecież jego uniwersalizm, niezależność od religii, pochodzenia, przekonań, który ma ludzi łączyć. Jednak AI wspomagana ruchem międzynarodowym tworzy własną terminologię "praw człowieka osób LGBT", "praw kobiet", choć brak "praw mężczyzn" nie kłóci się dla nikogo z ambicjami "niedyskryminacji". W podobny sposób szlachetna w swojej głębi rezygnacja z kary śmierci realizowana jest po prostu jako antyamerykanizm. Czy członkowie AI nie zauważają rozdźwięku tych pojęć z rzeczywistością ? Posłuchajmy wypowiedzi przedwyborczych wybranych w maju 2006 nowych członków Zarządu:

do studentki ekonomii: Jak wiesz AI zamierza w najbliższej przyszłości włączyć w sferę swoich kompetencji "prawa ekonomiczne". Wymień proszę dowolne z tych praw, oraz podaj gdzie zostało ono zapisane.

"prawo do życia" - brzmi odpowiedź Akceptuję ! Serce łamie się, bo trudno odmówić jej szczerości i dobrej woli. do innego kandydata:

Wymień jedno z "praw seksuanych", o które zamierza walczyć AI i podaj w jakim kodeksie zostało ono zapisane - brak odpowiedzi.

Jaki jest mechanizm prowadzący do tej masowej psychozy "Praw Człowieka" wbrew wiedzy o rzeczywiście torturowanych ? Wystarczą trzy składniki: urojenia wizjonersko-posłannicze, odpowiedzialność ponosi kolektyw, oraz kilka własnych fobii, ażeby sama z siebie utworzyła się atmosfera identfikująca niespójności poznawcze jako zagrożenia dla własnego posłania. Postępujące rozdarcie odrywa słowa od ich sensu i dziurę trzeba łatać siłą posłania, lub zagrożeniem z zewnątrz. Silniejsi mają dość, odchodzą, jednak bez pełnej świadomości mechnizmu, który ich z ruchu wyrzucił. Ich irytacja nie daje organizacji żadnego pożytku. Następuje negatywna selekcja członków. Mechanizm się zaciska.

Efekt jest następujący: WZ odrzuca projekty uchwał proponujące powrót do niedawnej jeszcze pomocy prześladowanym, za którą AI dostała w 1977 roku Nagrodę Nobla, zachownia apolityczności oraz rezygnacji z własnych interpretacji PDPCz, przegłosowuje edytowaną ad-hoc wspólnie na sali obrad strategię na najbliższe lata. Jako kierunek działań przyjęta zostaje walka o prawa seksualane i reprodukcyjne (tzw.SRR).

Oto ich wewnętrzne zapisy:

Prawa seksualne obejmują:
  1. Wolność wyboru dotyczącego nie/aktywności seksualnej;
  2. Wolność do odbycia stosunku za przyzwoleniem drugiej strony;
  3. Wolność do odbycia stosunku, którego celem nie jest zajście w ciążę.
Prawa reprodukcyjne to: Stan pełnego dobrostanu w aspekcie fizycznym, psychicznym i społecznym, a nie wyłącznie brak choroby lub niedomagań, we wszystkich sprawach związanych z układem rozrodczym oraz jego funkcjami i procesami.

Punktem kulminacyjnym jest przyjęcie uchwały o kierunku działań na rzecz "prawa do aborcji".

Co przesądza jednak o tym, że chodzi tu o stan psychozy społecznej ? Oczywiście nie fakt przyjęcia szlachetnych w swojej intencji postulatów, lub taki czy inny obrany polityczny kierunek. O fakcie psychozy przesądza niemożność kolektywu dostrzeżenia, że podane zapisy to nie posiadający żadnej efektywności zlepek życzeń, a nie zapisane w kodeksie prawo, oraz faktu spychania organizacji w kierunku grupki ignorowanych fanatyków. Nikt nie widzi, że to tu dokonuje się rozstrzygnięcie o 50-cio, lub więcej procentowej rotacji, o braku starszych członków, dlatego trudno nazwać podjęte decyzje świadomymi.

Środowsko polskiej AI kierowane być może Paradą Równości, lub kontrowersjami polskiej polityki wewnętrznej rozwinęło szczególne fobie w stosunku do Kościoła Katolickiego. Za czasów prezesury Stanisławskiego podejmowane były co prawda próby wspólnych działań, jednak teraz doktryna katolicka postrzegana jest jako samo źródło zła (homofobii), czyli jednego z zasadniczych tematów AI (dyskryminacja). Młodzi ludzie nie dostrzegają jak niewiele odbiegli pojęciowo od swoich adwersarzy z Radia Maryja. Rzeczywiście walka AI o nie istniejące prawa do złudzenia przypomina spowodowaną brakiem rzetelnych dowodów na istnienie duchów lukę pojęciową Kościoła Katolickiego. Podobny jest też mechanizm psychozy społecznej sankcjonujący ten układ poczuciem misji wobec świata, choć inne są być może słowa i rytuały. Dlaczego tak się dzieje ? - ponieważ poruszając się jedynie w sferze haseł wraz z chęcią czynienia dobra, jednak bez rzetelnej wiedzy o świecie zawsze odnajdziemy się w efekcie w podobnym miejscu. Wyjście z tego zaczarowanego horyzontu wymaga odwagi, a być może także pomocy z zewnątrz.

Trudno jest jednak posiadając ziarnko choćby zdrowej irytacji urojeniowymi przekonaniami pomóc komuś, kto używa krytyki do wzmacniania swych przekonań. Czy należy się tej irytcji pozbyć ? - oczywiście tak ! Młodzi ludzie polskiej Sekcji AI z pewnością zasługują na pomoc: są bezinteresowni, wrażliwi na cierpienie innych, inteligentni, wkładają swój zapał. Bez pomocy z zewnątrz, w szczególności bez współpracy starszych pokoleń zasklepią się w fanatyzmie.

Czy należało oczekiwać, że studenci, którzy sens słów bardziej niż w życiowym doświadczeniu osadzają w szkolnych poszukiwaniach ładniejszych sformułwań stworzą organizację dotykającą rzeczywistych napięć tego świata, który ze słów drwi ? Czy nie zabrakło ludzi, którzy w Polsce Prawa Człowieka doświadczyli "na własnej skórze" ? Gdzie jest ich głos ? Są to pytania o to, czy w Polsce z jej doświadczeniami i historią może działać autentyczne lobby broniące prześladowanych w innych krajach.

(Autor jako członek 6-cio osobowego zespołu przygotowywał strategię Sekcji Polskiej na lata 2006-2010.)
Copyright © 2017  Z.Lisiecki